Pokazywanie postów oznaczonych etykietą featured. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą featured. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 listopada 2018
sobota, 21 lutego 2015
Rosyjska propaganda medialna na Łotwie i w pozostałych krajach bałtyckich
W kontekście coraz częstszych ostatnio doniesień o zaniepokojeniu władz Litwy, Łotwy i Estonii oznakami "wojny hybrydowej", prowadzonej na terytorium tych państw przez media rosyjskojęzyczne, chciałbym przytoczyć własną publikację, w której zajmuję się m.in. tym właśnie zagadnieniem.
Uważna analiza zapisów art. 71 pkt 1 łotewskiej ustawy o elektronicznych mediach masowych prowadzi do wniosku, iż przy określaniu zadań „misyjnych” nadawców publicznych bardzo duży nacisk położono na kwestie związane z ochroną integralności Łotwy, budową postawy patriotycznej, ochroną i promowaniem języka łotewskiego itp. Z pewnością jednym z powodów tego typu polityki medialnej są relacje łotewsko-rosyjskie, obecność licznej mniejszości rosyjskiej oraz rola, którą pełnią niektórzy nadawcy rosyjskojęzyczni zarówno w stosunkach między oboma narodami, jak i w wewnętrznych sprawach państwa. Nie bez kozery Narodowa Rada ds. Elektronicznych Mediów Masowych w anglojęzycznej informacji prasowej opublikowanej na swojej stronie internetowej wskazała, że także po planowanej reformie jednym z celów „nowych” mediów publicznych będzie „obrona interesów społeczeństwa” [1].
Dane ze spisu powszechnego przeprowadzonego w 2011 roku wskazują, że Rosjanie stanowią niemal 27% społeczeństwa Łotwy, a język rosyjski używany jest w domach jako podstawowy przez jedną trzecią mieszkańców kraju [2]. Sytuacja ta, „wzmacniana” niejako przez niełatwą wspólną historię, determinuje powstawanie szeregu napięć we wzajemnych stosunkach między Łotyszami i Rosjanami. Od chwili odzyskania niepodległości przez bałtyckie państwo ci pierwsi zarzucali drugim, iż większą lojalnością darzą Federację Rosyjską, aniżeli Łotwę, ci drudzy zaś twierdzili np., że Łotysze utrudniają im uzyskanie obywatelstwa, aby wykluczyć ich z wpływu na sprawy publiczne. Jednymi z ostatnich „mocnych” akordów w omawianych relacjach były wybory parlamentarne z 2011 roku [3] oraz ogólnokrajowe referendum konstytucyjne w sprawie uznania statusu języka rosyjskiego za równorzędny łotewskiemu z 2012 roku [4].
Współczesne media, jako ważne narzędzie prowadzenia polityki, także w kontekście międzynarodowym, często stają się aktywnym i niezwykle użytecznym atrybutem w rękach swych mocodawców [5]. Ich rola staje się nawet większa, gdy nadają z terytorium kraju, który jest celem nieprzyjaznej dyplomacji ze strony państwa, na rzecz którego owi mocodawcy pracują, a taka właśnie sytuacja, w ocenie łotewskich służb bezpieczeństwa i wielu ekspertów, występuje na Łotwie. Jak pisze w raporcie z 2011 roku krajowe Biuro Ochrony Konstytucji SAB, rosyjska polityka zagraniczna stawia sobie za cel „prowadzenie ciągłej kampanii dyskredytacyjnej wobec Łotwy, w której Rygę oskarża się m.in. o dążenia do rozbudzenia w społeczeństwie nastrojów faszystowskich, gloryfikację funkcjonariuszy SS i fałszowanie historii; nadto, przedstawia się ją jako kraj upadły, a szczególny nacisk kładzie się na kwestię rzekomej dyskryminacji ludności rosyjskojęzycznej. (…) Istotnym narzędziem tej strategii staje się obecnie polityka informacyjna oraz ściśle ukierunkowane kampanie propagandowe, prowadzone za pośrednictwem mediów masowych i wyspecjalizowanych organizacji” [6].
Z powyższą oceną współbrzmią opinie łotewskich medioznawców. Anda Rožukalne z Uniwersytetu Łotewskiego w Rydze zwraca uwagę na kilka istotnych zjawisk, dotyczących podmiotów medialnych powiązanych z Rosją:
Bardziej stanowcze tezy znaleźć można w licznych publikacjach łotewskich i estońskich dziennikarzy śledczych, którzy wykazali bezpośrednie powiązania Olega Sołodowa, Aleksieja Plusjanowa, PBK i całej grupy BMA nie tylko z Nilem Uszakowem, lecz także z wieloma innymi politykami i urzędnikami, pochodzącymi ze wszystkich trzech krajów bałtyckich [8].
W innej publikacji autorzy śledczego cyklu zwracają uwagę, że wymienieni wyżej ludzie tworzą gęstą, sprawnie funkcjonującą sieć powiązań politycznych, biznesowych i towarzyskich, a „węzłami” owej sieci, wokół których organizuje się działalność jej członków, są rosyjskojęzyczne podmioty medialne, agencje reklamowe, domy wydawnicze z Łotwy i Estonii (oraz w mniejszym stopniu z Litwy), zarządzane przez Baltic Media Alliance. W opinii reporterów, a także cytowanych w tekstach rosyjskich dziennikarzy (m.in. Olega Samorodnego, byłego dziennikarza „Komsomolskiej Prawdy”), nie ma też cienia wątpliwości co do pochodzących zza wschodnich granic państw bałtyckich źródeł „inspiracji” i finansowania projektów grupy BMA [9].
Wobec powyższych danych oraz szeregu innych przypadków, szczegółowo opisywanych przez łotewskie i estońskie służby kontrwywiadowcze oraz dziennikarzy, nie może dziwić, że oba te państwa starają się, w miarę dostępnych środków, przeciwdziałać, tudzież równoważyć rosyjską „politykę soft power” oraz „operacje wpływu z wykorzystaniem środków masowego przekazu” [10]. Każe to także uwzględnić tę specyficzną motywację wśród istotnych czynników determinujących kierunki reformy i wzmocnienia łotewskich mediów publicznych.
[1] Por. http://neplp.lv/en/home/news.html [dostęp: 9.05.2013].
[2] Dane za Łotewskim Urzędem Statystycznym (www.csb.gov.lv).
[3] Zob. też K. Dudzińska, Wybory parlamentarne na Łotwie – problemy z powołaniem rządu koalicyjnego, „Biuletyn PISM”, nr 92 (841)/2011.
[4] Zob. też K. Dudzińska, (Nie)rozwiązany problem mniejszości narodowych w państwach bałtyckich, „Biuletyn PISM”, nr 30 (895)/2012.
[5] Zob. np. Pouzilhac: Dyplomacja się kończy. Polska powinna założyć telewizję po angielsku, http://forsal.pl/artykuly/528053,pouzilhac_dyplomacja_sie_konczy_polska_powinna_zalozyc_telewizje_po_angielsku.html [dostęp: 3.04.2013]; W. Lorentz, Telekałasznikow, http://www.rp.pl/artykul/605306.html [dostęp: 4.04.2013].
[6] Annual Report 2011, fragment Propaganda campaigns against Latvia – examples of activities by the Russian TV broadcasting company TV Centre, Foundation Historical Memory (Istoricheskaya Pamyat) and news agency Regnum, oprac. zbiorowe, Latvijas Republikas Satversmes Aizsardzibas Birojs 2012, http://www.sab.gov.lv/index.php?lang=en&page=16&sid=&nid=285 [dostęp: 19.01.2013].
Bardzo podobny opis stosowanych metod, a także zbliżone wnioski i oceny odnośnie do działalności rosyjskojęzycznych mediów i organizacji na terenie Estonii formułuje w corocznych raportach tamtejsza Służba Bezpieczeństwa Wewnętrznego; zob. http://www.kapo.ee/eng/annual-reviews [dostęp: 13.02.2013].
[7] Por. A. Rožukalne, Media Ownership trends in Latvia: political parallelism and concentration, „Media Transformations”, Vol. 6/2012 s. 124-125.
[8] Pełny schemat powiązań zob. I. Springe, S. Benfelde, M. Salu, The Unknown Oligarch, http://www.rebaltica.lv/en/investigations/money_from_russia/a/686/the_unknown_oligarch.html [dostęp: 30.01.2013].
[9] O mechanizmach funkcjonujących w medialno-politycznym układzie BMA, źródłach finansowania itp. zob. M. Salu, I. Springe, Who is the puppet and who is the master?, http://www.rebaltica.lv/en/investigations/money_from_russia/a/688/who_is_the_puppet_and_who_is_the_master.html [dostęp: 30.01.2013].
[10] Por. Annual Review 2012, oprac. zbiorowe, Estonian Internal Security Service 2013, s. 4-10; http://www.kapo.ee/cms-data/_text/138/124/files/kapo-aastaraamat-2012-eng.pdf [dostęp: 2.05.2013].
Fragment mojego tekstu pt. „Reforma łotewskich mediów publicznych w perspektywie rozwoju nowoczesnych technologii dystrybucji treści, ewolucji potrzeb odbiorców oraz skomplikowanych relacji na linii Łotwa-Rosja”. Cały tekst dostępny tutaj.
Zob. też:
***
Uważna analiza zapisów art. 71 pkt 1 łotewskiej ustawy o elektronicznych mediach masowych prowadzi do wniosku, iż przy określaniu zadań „misyjnych” nadawców publicznych bardzo duży nacisk położono na kwestie związane z ochroną integralności Łotwy, budową postawy patriotycznej, ochroną i promowaniem języka łotewskiego itp. Z pewnością jednym z powodów tego typu polityki medialnej są relacje łotewsko-rosyjskie, obecność licznej mniejszości rosyjskiej oraz rola, którą pełnią niektórzy nadawcy rosyjskojęzyczni zarówno w stosunkach między oboma narodami, jak i w wewnętrznych sprawach państwa. Nie bez kozery Narodowa Rada ds. Elektronicznych Mediów Masowych w anglojęzycznej informacji prasowej opublikowanej na swojej stronie internetowej wskazała, że także po planowanej reformie jednym z celów „nowych” mediów publicznych będzie „obrona interesów społeczeństwa” [1].
Dane ze spisu powszechnego przeprowadzonego w 2011 roku wskazują, że Rosjanie stanowią niemal 27% społeczeństwa Łotwy, a język rosyjski używany jest w domach jako podstawowy przez jedną trzecią mieszkańców kraju [2]. Sytuacja ta, „wzmacniana” niejako przez niełatwą wspólną historię, determinuje powstawanie szeregu napięć we wzajemnych stosunkach między Łotyszami i Rosjanami. Od chwili odzyskania niepodległości przez bałtyckie państwo ci pierwsi zarzucali drugim, iż większą lojalnością darzą Federację Rosyjską, aniżeli Łotwę, ci drudzy zaś twierdzili np., że Łotysze utrudniają im uzyskanie obywatelstwa, aby wykluczyć ich z wpływu na sprawy publiczne. Jednymi z ostatnich „mocnych” akordów w omawianych relacjach były wybory parlamentarne z 2011 roku [3] oraz ogólnokrajowe referendum konstytucyjne w sprawie uznania statusu języka rosyjskiego za równorzędny łotewskiemu z 2012 roku [4].
Współczesne media, jako ważne narzędzie prowadzenia polityki, także w kontekście międzynarodowym, często stają się aktywnym i niezwykle użytecznym atrybutem w rękach swych mocodawców [5]. Ich rola staje się nawet większa, gdy nadają z terytorium kraju, który jest celem nieprzyjaznej dyplomacji ze strony państwa, na rzecz którego owi mocodawcy pracują, a taka właśnie sytuacja, w ocenie łotewskich służb bezpieczeństwa i wielu ekspertów, występuje na Łotwie. Jak pisze w raporcie z 2011 roku krajowe Biuro Ochrony Konstytucji SAB, rosyjska polityka zagraniczna stawia sobie za cel „prowadzenie ciągłej kampanii dyskredytacyjnej wobec Łotwy, w której Rygę oskarża się m.in. o dążenia do rozbudzenia w społeczeństwie nastrojów faszystowskich, gloryfikację funkcjonariuszy SS i fałszowanie historii; nadto, przedstawia się ją jako kraj upadły, a szczególny nacisk kładzie się na kwestię rzekomej dyskryminacji ludności rosyjskojęzycznej. (…) Istotnym narzędziem tej strategii staje się obecnie polityka informacyjna oraz ściśle ukierunkowane kampanie propagandowe, prowadzone za pośrednictwem mediów masowych i wyspecjalizowanych organizacji” [6].
Z powyższą oceną współbrzmią opinie łotewskich medioznawców. Anda Rožukalne z Uniwersytetu Łotewskiego w Rydze zwraca uwagę na kilka istotnych zjawisk, dotyczących podmiotów medialnych powiązanych z Rosją:
- Spółki i osoby kontrolujące media rosyjskojęzyczne niejednokrotnie starają się ukryć swoją kapitałową rezydenturę, stosując techniki typu off-shore, jednak z dostępnych danych często daje się wyśledzić ich związek np. z konkretnym rosyjskim bankiem;
- Rosyjskie telewizje zwiększyły swoje wpływy na łotewskim rynku oglądalności w okresie kryzysu gospodarczego, przyciągając widzów dzięki atrakcyjnym, nowocześnie realizowanym programom i oryginalnym formatom;
- Szczególne miejsce na rynku zajmuje Pierwszy Kanał Bałtycki PBK, należący do multimedialnej grupy Baltic Media Alliance. Jednym z celów jego działalności jest „wspieranie sił politycznych reprezentujących interesy ludności rosyjskojęzycznej oraz polityków prokremlowskich. Nie można nie zwrócić uwagi na fakt, że np. najpopularniejszy polityk prorosyjskiej partii Centrum Zgody, a zarazem burmistrz Rygi Nil Uszakow pojawia się na antenie PBK wyraźnie częściej niż reprezentanci pozostałych stronnictw. (…) Niegdyś Uszakow był pracownikiem PBK, nawiązał wówczas liczne kontakty z szefostwem stacji i jej dziennikarzami, które obecnie szeroko wykorzystuje do budowania wizerunku swojego i swojej partii. (…) Symptomatyczna była także postawa PBK w okresie poprzedzającym referendum konstytucyjne z 2012 roku, które głęboko poruszyło całe łotewskie społeczeństwo. Rosyjskie media odegrały kluczową rolę w procesie organizacji plebiscytu. PBK nie tylko zdecydowanie zachęcał swoich odbiorców do poparcia podwyższenia statusu języka rosyjskiego w materiałach redakcyjnych, ale też wyprodukował klip propagandowy, wspierający to rozwiązanie”.
- Szefowie PBK i innych powiązanych z Moskwą mediów tłumaczą zwykle, odpowiadając na zarzuty o skrajną stronniczość, że to rosyjska publiczność żąda od nich określonego, politycznie ukierunkowanego przekazu, jednak nie wydaje się to do końca wiarygodne, gdyż badania oglądalności wskazują, iż np. atrakcyjny program PBK (serwisy informacyjne, filmy, seriale, tv shows) przyciąga również wielu widzów łotewskojęzycznych [7].
Bardziej stanowcze tezy znaleźć można w licznych publikacjach łotewskich i estońskich dziennikarzy śledczych, którzy wykazali bezpośrednie powiązania Olega Sołodowa, Aleksieja Plusjanowa, PBK i całej grupy BMA nie tylko z Nilem Uszakowem, lecz także z wieloma innymi politykami i urzędnikami, pochodzącymi ze wszystkich trzech krajów bałtyckich [8].
W innej publikacji autorzy śledczego cyklu zwracają uwagę, że wymienieni wyżej ludzie tworzą gęstą, sprawnie funkcjonującą sieć powiązań politycznych, biznesowych i towarzyskich, a „węzłami” owej sieci, wokół których organizuje się działalność jej członków, są rosyjskojęzyczne podmioty medialne, agencje reklamowe, domy wydawnicze z Łotwy i Estonii (oraz w mniejszym stopniu z Litwy), zarządzane przez Baltic Media Alliance. W opinii reporterów, a także cytowanych w tekstach rosyjskich dziennikarzy (m.in. Olega Samorodnego, byłego dziennikarza „Komsomolskiej Prawdy”), nie ma też cienia wątpliwości co do pochodzących zza wschodnich granic państw bałtyckich źródeł „inspiracji” i finansowania projektów grupy BMA [9].
Wobec powyższych danych oraz szeregu innych przypadków, szczegółowo opisywanych przez łotewskie i estońskie służby kontrwywiadowcze oraz dziennikarzy, nie może dziwić, że oba te państwa starają się, w miarę dostępnych środków, przeciwdziałać, tudzież równoważyć rosyjską „politykę soft power” oraz „operacje wpływu z wykorzystaniem środków masowego przekazu” [10]. Każe to także uwzględnić tę specyficzną motywację wśród istotnych czynników determinujących kierunki reformy i wzmocnienia łotewskich mediów publicznych.
[1] Por. http://neplp.lv/en/home/news.html [dostęp: 9.05.2013].
[2] Dane za Łotewskim Urzędem Statystycznym (www.csb.gov.lv).
[3] Zob. też K. Dudzińska, Wybory parlamentarne na Łotwie – problemy z powołaniem rządu koalicyjnego, „Biuletyn PISM”, nr 92 (841)/2011.
[4] Zob. też K. Dudzińska, (Nie)rozwiązany problem mniejszości narodowych w państwach bałtyckich, „Biuletyn PISM”, nr 30 (895)/2012.
[5] Zob. np. Pouzilhac: Dyplomacja się kończy. Polska powinna założyć telewizję po angielsku, http://forsal.pl/artykuly/528053,pouzilhac_dyplomacja_sie_konczy_polska_powinna_zalozyc_telewizje_po_angielsku.html [dostęp: 3.04.2013]; W. Lorentz, Telekałasznikow, http://www.rp.pl/artykul/605306.html [dostęp: 4.04.2013].
[6] Annual Report 2011, fragment Propaganda campaigns against Latvia – examples of activities by the Russian TV broadcasting company TV Centre, Foundation Historical Memory (Istoricheskaya Pamyat) and news agency Regnum, oprac. zbiorowe, Latvijas Republikas Satversmes Aizsardzibas Birojs 2012, http://www.sab.gov.lv/index.php?lang=en&page=16&sid=&nid=285 [dostęp: 19.01.2013].
Bardzo podobny opis stosowanych metod, a także zbliżone wnioski i oceny odnośnie do działalności rosyjskojęzycznych mediów i organizacji na terenie Estonii formułuje w corocznych raportach tamtejsza Służba Bezpieczeństwa Wewnętrznego; zob. http://www.kapo.ee/eng/annual-reviews [dostęp: 13.02.2013].
[7] Por. A. Rožukalne, Media Ownership trends in Latvia: political parallelism and concentration, „Media Transformations”, Vol. 6/2012 s. 124-125.
[8] Pełny schemat powiązań zob. I. Springe, S. Benfelde, M. Salu, The Unknown Oligarch, http://www.rebaltica.lv/en/investigations/money_from_russia/a/686/the_unknown_oligarch.html [dostęp: 30.01.2013].
[9] O mechanizmach funkcjonujących w medialno-politycznym układzie BMA, źródłach finansowania itp. zob. M. Salu, I. Springe, Who is the puppet and who is the master?, http://www.rebaltica.lv/en/investigations/money_from_russia/a/688/who_is_the_puppet_and_who_is_the_master.html [dostęp: 30.01.2013].
[10] Por. Annual Review 2012, oprac. zbiorowe, Estonian Internal Security Service 2013, s. 4-10; http://www.kapo.ee/cms-data/_text/138/124/files/kapo-aastaraamat-2012-eng.pdf [dostęp: 2.05.2013].
Fragment mojego tekstu pt. „Reforma łotewskich mediów publicznych w perspektywie rozwoju nowoczesnych technologii dystrybucji treści, ewolucji potrzeb odbiorców oraz skomplikowanych relacji na linii Łotwa-Rosja”. Cały tekst dostępny tutaj.
Zob. też:
- Wojna hybrydowa na Łotwie. Resort obrony jest zaniepokojony
- "Sputnik wystartował". Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków
- Doktryna Putina: Tworzenie koncepcyjnych podstaw rosyjskiej dominacji na obszarze postradzieckim
- Soft power w polityce zagranicznej Federacji Rosyjskiej wobec państw "bliskiej zagranicy"
- Wielka Europa. Putinowska wizja (dez)integracji europejskiej
- Integracja euroazjatycka. Rosyjska próba ekonomicznego scalenia obszaru poradzieckiego
wtorek, 21 stycznia 2014
Historia Aleksandra na Bucefale, czyli o emocjach między narodami
Kilka dni temu greckie media, a w szczególności Internet, "rozgrzała" wiadomość o tym, że Narodowy Bank Republiki Macedonii (vel FYROM) postanowił o wprowadzeniu do obiegu nowego banknotu o nominale 200 denarów z wizerunkiem Aleksandra Wielkiego na Bucefale. Sam cytowałem jeden z takich artykułów, utrzymany w mocno emocjonalnym tonie.
Rzekomo rozstrzygnięty już konkurs macedońskiego banku, a w szczególności jego "wyniki", wywołały prawdziwą lawinę w greckim Internecie. Standardowe określanie mieszkańców słowiańskiej Macedonii mianem "Skopijczyków", zostało uzupełnione o inne stereotypowe nazwy, w tym także wyraźnie złośliwe. Jednym z "ulubionych" tego rodzaju schematów, mających dokuczyć sąsiadowi, jest przywoływanie macedońskiej zupki "Vardarska"...
... a następnie nazywanie w ten sposób całego państwa:
Projekt banknotu, który rzekomo został wybrany przez narodowy bank Republiki Macedonii, także został poddany "stosownej" obróbce:
A wszystko zaczęło się (najprawdopodobniej) od spekulacji macedońskich portali, które zastanawiały się, czy to właśnie ten, słynny już dziś, banknot będzie nowym środkiem płatniczym w kraju:
Dwa dni później inny macedoński portal, prowadzony w Australii, podał tę samą wiadomość bez znaku zapytania w tytule:
Na początku i końcu powyższego tekstu pojawiła się informacja, że nie podano jeszcze oficjalnego komunikatu banku, a wizerunek banknotu "krąży" póki co po portalach społecznościowych:
Jednak nawet w tym dość rozsądnym tekście pierwsze zdanie brzmi:
Cała sprawa musiała dotrzeć do władz macedońskiego banku centralnego, gdyż wczoraj (20 stycznia) wydano oświadczenie, w którym stwierdzono, że nie podjęta została decyzja odnośnie do rozstrzygnięcia konkursu na nowe banknoty, a zatem żaden z wizerunków banknotu 200-denarowego, który pojawił się w mediach, nie jest oficjalnym wyborem Banku Centralnego, ani nie został przezeń udostępniony publicznie [wersja grecka / wersja macedońska].
Zastanawiam się nad morałem tej historii... Ktoś gdzieś zaczął rozmyślać: "a może to ten banknot wygrał konkurs". Skądś musiał też zdobyć jego wizerunek. Ktoś później gdzieś to powielił, ale może niezbyt precyzyjnie, może nie do końca, może dodał coś od siebie, czego na początku nie było... Ktoś czegoś nie doczytał i się zdenerwował, ktoś inny bardzo się zdenerwował. "Informacja" zaczęła żyć swoim życiem i w ciągu zaledwie 3-4 dni powstały dziesiątki mniej lub bardziej sensownych artykułów, komentarzy, grafik, memów itp.
Wszystko to odbywało się w kontekście dużego wyczulenia wielu Greków na wszelkie próby "nieautoryzowanego" przez nich czerpania przez słowiańską Macedonię z dziedzictwa uznawanego przez nich za greckie. Jeden z greckich komentatorów jeszcze wczoraj pisał: "i co z tego, że Aleksander Wielki nie był Słowianinem, a Słowianie przybyli na te ziemie wiele wieków później, kogo obchodzi prawda historyczna...". Swoje racje oczywiście mają także słowiańscy Macedończycy i tak spór toczy się już od lat, a każde zdarzenie, podobne do opisanego wyżej, budzi niezwykle silne emocje po - jak sądzę - obu stronach granicy. Kwestia nazwy Republiki Macedonii pozostaje jednym z wielu tematów szerszego konfliktu, choć z formalnego punktu widzenia (dążenie R.M. do członkostwa w UE i NATO) jest najbardziej donośna i najczęściej przedostaje się do "międzynarodowej opinii publicznej".
Z pewnością niezwykle interesująca będzie sprawa ostatecznego rozstrzygnięcia konkursu na macedońskie banknoty. Czy po "gorączce" z ostatniego tygodnia Bank Centralny w Skopje faktycznie postawi na Aleksandra na Bucefale (zakładając, że taki projekt w ogóle został zgłoszony/przyjęty do udziału w plebiscycie)?...
Rzekomo rozstrzygnięty już konkurs macedońskiego banku, a w szczególności jego "wyniki", wywołały prawdziwą lawinę w greckim Internecie. Standardowe określanie mieszkańców słowiańskiej Macedonii mianem "Skopijczyków", zostało uzupełnione o inne stereotypowe nazwy, w tym także wyraźnie złośliwe. Jednym z "ulubionych" tego rodzaju schematów, mających dokuczyć sąsiadowi, jest przywoływanie macedońskiej zupki "Vardarska"...
![]() |
| Zupka "Vardarska" (fot. krasodad.blogspot.com, 17 stycznia) |
... a następnie nazywanie w ten sposób całego państwa:
![]() |
| Macedonia (FYROM) jako "Vardarska" (fot. greece-report.blogspot.com, 18 stycznia) |
Projekt banknotu, który rzekomo został wybrany przez narodowy bank Republiki Macedonii, także został poddany "stosownej" obróbce:
![]() |
| Rzekomy banknot 200-denarowy po przeróbkach (fot. www.hellas-now.com, 18 stycznia) |
A wszystko zaczęło się (najprawdopodobniej) od spekulacji macedońskich portali, które zastanawiały się, czy to właśnie ten, słynny już dziś, banknot będzie nowym środkiem płatniczym w kraju:
![]() |
| Artykuł macedońskiego portalu Zdravo.com.mk z 13 stycznia |
Dwa dni później inny macedoński portal, prowadzony w Australii, podał tę samą wiadomość bez znaku zapytania w tytule:
![]() |
| Tekst macedońskiego portalu "Falanga", 15 stycznia |
Na początku i końcu powyższego tekstu pojawiła się informacja, że nie podano jeszcze oficjalnego komunikatu banku, a wizerunek banknotu "krąży" póki co po portalach społecznościowych:
Официјални нформации за тоа до каде е постапката се уште нема. Ова е примерокот кој веќе кружи по социјалните мрежи (http://falanga.com.au/foto-ova-e-novata-200-denarka)Ale przypuszczalnie niektórzy czytelnicy uznali tę uwagę jedynie za uzupełnienie dla formalności... W greckim Internecie, prócz złośliwości wobec słowiańskich Macedończyków, pojawiały się też bardziej wyważone teksty: "Według mediów ze Skopje, to jest właśnie wybór banku centralnego w kwestii rozstrzygnięcia konkursu na nowe banknoty 200 i 2000 denarów, które wejdą do obiegu w 2015 roku. Nie ma na razie oficjalnego potwierdzenia tej wiadomości":
![]() |
| Artykuł z greckiego portalu, w którym poinformowano, że nie ma jeszcze oficjalnej informacji o rozstrzygnięciu konkursu na banknot (fot. taxalia.blogspot.com, 17 stycznia) |
Jednak nawet w tym dość rozsądnym tekście pierwsze zdanie brzmi:
Φυσικά, δεν θα μπορούσαν οι Σκοπιανοί, παρά να καπηλευθούν την ελληνική ιστορία στο νέο τους χαρτονόμισμα, αυτό των 200 δηναρίων (3,5 ευρώ περίπου). Δείτε το:
"No jasne, Skopijczycy nie mogliby postąpić inaczej, jak tylko zawłaszczyć grecką historię na swoim nowym banknocie 200-denarowym (ok. 3,5 euro). Patrzcie:"co niewątpliwie wpływa na sposób percepcji pozostałych treści podanych w artykule.
Cała sprawa musiała dotrzeć do władz macedońskiego banku centralnego, gdyż wczoraj (20 stycznia) wydano oświadczenie, w którym stwierdzono, że nie podjęta została decyzja odnośnie do rozstrzygnięcia konkursu na nowe banknoty, a zatem żaden z wizerunków banknotu 200-denarowego, który pojawił się w mediach, nie jest oficjalnym wyborem Banku Centralnego, ani nie został przezeń udostępniony publicznie [wersja grecka / wersja macedońska].
| Pomnik Aleksandra na Bucefale w Skopje już stoi. Czy wizerunek władcy i jego rumaka pojawi się też na miejscowych banknotach? (fot. balkaninsight.com) |
Zastanawiam się nad morałem tej historii... Ktoś gdzieś zaczął rozmyślać: "a może to ten banknot wygrał konkurs". Skądś musiał też zdobyć jego wizerunek. Ktoś później gdzieś to powielił, ale może niezbyt precyzyjnie, może nie do końca, może dodał coś od siebie, czego na początku nie było... Ktoś czegoś nie doczytał i się zdenerwował, ktoś inny bardzo się zdenerwował. "Informacja" zaczęła żyć swoim życiem i w ciągu zaledwie 3-4 dni powstały dziesiątki mniej lub bardziej sensownych artykułów, komentarzy, grafik, memów itp.
Wszystko to odbywało się w kontekście dużego wyczulenia wielu Greków na wszelkie próby "nieautoryzowanego" przez nich czerpania przez słowiańską Macedonię z dziedzictwa uznawanego przez nich za greckie. Jeden z greckich komentatorów jeszcze wczoraj pisał: "i co z tego, że Aleksander Wielki nie był Słowianinem, a Słowianie przybyli na te ziemie wiele wieków później, kogo obchodzi prawda historyczna...". Swoje racje oczywiście mają także słowiańscy Macedończycy i tak spór toczy się już od lat, a każde zdarzenie, podobne do opisanego wyżej, budzi niezwykle silne emocje po - jak sądzę - obu stronach granicy. Kwestia nazwy Republiki Macedonii pozostaje jednym z wielu tematów szerszego konfliktu, choć z formalnego punktu widzenia (dążenie R.M. do członkostwa w UE i NATO) jest najbardziej donośna i najczęściej przedostaje się do "międzynarodowej opinii publicznej".
Z pewnością niezwykle interesująca będzie sprawa ostatecznego rozstrzygnięcia konkursu na macedońskie banknoty. Czy po "gorączce" z ostatniego tygodnia Bank Centralny w Skopje faktycznie postawi na Aleksandra na Bucefale (zakładając, że taki projekt w ogóle został zgłoszony/przyjęty do udziału w plebiscycie)?...
czwartek, 26 grudnia 2013
"Operacja grecka" NKWD 1937-38
Grudzień 1937 roku był początkiem dramatycznych wydarzeń, które dotknęły diasporę grecką, zamieszkującą terytorium Związku Sowieckiego. Właśnie wtedy bowiem rozpoczęto realizację rozkazu nr 50205, podpisanego przez Nikołaja Jeżowa, szefa NKWD, zakładającego rozprawę z „wrogami ludu”, należącymi do greckiej wspólnoty narodowej. Działania podjęte wówczas przez sowiecką bezpiekę wobec Greków przeszły do historii pod nazwą „operacja grecka” (ros. Gretseskayia Operatsia, gr. Ελληνική Επιχείρηση), a ich dokumentacją od lat zajmuje się historyk Wlasis Antzidis.
Przypomina on, że w latach 20. XX wieku liczbę Greków zamieszkujących ZSRR szacowano na 300 000 - 440 000 (z czego ok. 1/3 posiadało greckie obywatelstwo), trudno jednak ustalić te wartości w sposób precyzyjny. Przykładowo, z zachowanej notatki sowieckiego ambasadora w Atenach, pochodzącej z połowy lat 20. XX wieku, wynikało, iż w jego kraju przebywać miało 200 000 obywateli greckich. Z kolei, inne źródła rosyjskie z 1925 roku, przywoływane przez Antzidisa, wspominały nawet o 300 000 samych tylko obywateli greckich zamieszkujących terytorium ZSRR.
Po 1905 roku Grecy obecni byli we wszystkich stronnictwach politycznych Rosji; w okresie rewolucji październikowej walczyli po stronie bolszewików, mienszewików, Białych etc. W wyniku zwycięstwa frakcji bolszewickiej, jedyną grecką grupą polityczną, która przetrwała, byli właśnie bolszewicy, zorganizowani w Greckich Komitetach Partyjnych (gr. Ελληνικές Κομματικές Επιτροπές) w ramach partii komunistycznej. Liderzy tych komitetów stali się zarazem przywódcami greckich społeczności rozsianych w różnych regionach kraju. Do ich sukcesów Antzidis zalicza m.in. utworzenie czterech Greckich Obwodów Autonomicznych (gr. Αυτόνομες Ελληνικές Περιοχές) w ramach ZSRR oraz rozwój szkolnictwa greckiego. Obwody te odnotowywały stały wzrost ludności greckiej, związanej m.in. z napływem komunistów uchodzących z Grecji (począwszy od 1928 roku; szczyt tej emigracji nastąpił w 1936 roku, wraz z nastaniem dyktatury Joanisa Metaksasa).
W ramach „operacji greckiej” od grudnia 1937 roku NKWD aresztowała ok. 15 000 Greków, wśród których znaleźli się przedstawiciele wszystkich grup tworzących grecką diasporę, w tym dawni uchodźcy z Bałkanów oraz nowi uchodźcy polityczni – przeważnie greccy komuniści. Bliższe szacunki wskazują, że większość aresztowanych pochodziła z Krasnodaru i okolic oraz z obszaru między Donieckiem i Mariupolis. Około 1500-osobową grupę stanowili także Grecy pontyjscy z Gruzji i Armenii. Ocenia się, że około 90% aresztowanych zostało rozstrzelanych.
Jak komentuje Antzidis, z punktu widzenia wielu ówczesnych Greków mieszkających w ZSRR „operacja grecka” oznaczała kres marzeń o istnieniu „niezwykłej, małej, sowieckiej Grecji”, ulokowanej na wybrzeżu Morza Czarnego, „socjalistycznej matki-ojczyzny” stanowiącej swoistą przeciwwagę dla „burżuazyjnej” Grecji, rządzonej przez Metaksasa.
Pamiętać należy, że „operacja grecka” była jednym z wielu zbrodniczych działań NKWD, wymierzonych m.in. przeciwko mniejszościom narodowym w Związku Sowieckim. Wlasis Antzidis wylicza, że rozkaz dotyczący Greków był trzynastym z całej „serii” podobnych operacji (zwanych "narodowościowymi"). Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o „operacji polskiej”, która w tym samym okresie pochłonęła co najmniej 111 000 ofiar. Więcej o tym można poczytać i posłuchać tutaj oraz tutaj.
Opracowanie na podstawie: Βλάσης Αγτζίδης, Ο σκληρός Δεκέμβρης του ’37, „Kathimerini” 22 XII 2013 r. Fotografie ze zbiorów Wlasisa Antzidisa.
Przypomina on, że w latach 20. XX wieku liczbę Greków zamieszkujących ZSRR szacowano na 300 000 - 440 000 (z czego ok. 1/3 posiadało greckie obywatelstwo), trudno jednak ustalić te wartości w sposób precyzyjny. Przykładowo, z zachowanej notatki sowieckiego ambasadora w Atenach, pochodzącej z połowy lat 20. XX wieku, wynikało, iż w jego kraju przebywać miało 200 000 obywateli greckich. Z kolei, inne źródła rosyjskie z 1925 roku, przywoływane przez Antzidisa, wspominały nawet o 300 000 samych tylko obywateli greckich zamieszkujących terytorium ZSRR.
Po 1905 roku Grecy obecni byli we wszystkich stronnictwach politycznych Rosji; w okresie rewolucji październikowej walczyli po stronie bolszewików, mienszewików, Białych etc. W wyniku zwycięstwa frakcji bolszewickiej, jedyną grecką grupą polityczną, która przetrwała, byli właśnie bolszewicy, zorganizowani w Greckich Komitetach Partyjnych (gr. Ελληνικές Κομματικές Επιτροπές) w ramach partii komunistycznej. Liderzy tych komitetów stali się zarazem przywódcami greckich społeczności rozsianych w różnych regionach kraju. Do ich sukcesów Antzidis zalicza m.in. utworzenie czterech Greckich Obwodów Autonomicznych (gr. Αυτόνομες Ελληνικές Περιοχές) w ramach ZSRR oraz rozwój szkolnictwa greckiego. Obwody te odnotowywały stały wzrost ludności greckiej, związanej m.in. z napływem komunistów uchodzących z Grecji (począwszy od 1928 roku; szczyt tej emigracji nastąpił w 1936 roku, wraz z nastaniem dyktatury Joanisa Metaksasa).
![]() |
| Szkoła grecka w Suchumi (Gruzja/Abchazja), lata 30. XX w. |
W ramach „operacji greckiej” od grudnia 1937 roku NKWD aresztowała ok. 15 000 Greków, wśród których znaleźli się przedstawiciele wszystkich grup tworzących grecką diasporę, w tym dawni uchodźcy z Bałkanów oraz nowi uchodźcy polityczni – przeważnie greccy komuniści. Bliższe szacunki wskazują, że większość aresztowanych pochodziła z Krasnodaru i okolic oraz z obszaru między Donieckiem i Mariupolis. Około 1500-osobową grupę stanowili także Grecy pontyjscy z Gruzji i Armenii. Ocenia się, że około 90% aresztowanych zostało rozstrzelanych.
Jak komentuje Antzidis, z punktu widzenia wielu ówczesnych Greków mieszkających w ZSRR „operacja grecka” oznaczała kres marzeń o istnieniu „niezwykłej, małej, sowieckiej Grecji”, ulokowanej na wybrzeżu Morza Czarnego, „socjalistycznej matki-ojczyzny” stanowiącej swoistą przeciwwagę dla „burżuazyjnej” Grecji, rządzonej przez Metaksasa.
![]() |
| Oficjalny organ prasowy greckich komunistów, ukazujący się na Kaukazie w latach 1932-1937. Na zdjęciu wydanie z okazji 16. rocznicy rewolucji październikowej. |
Pamiętać należy, że „operacja grecka” była jednym z wielu zbrodniczych działań NKWD, wymierzonych m.in. przeciwko mniejszościom narodowym w Związku Sowieckim. Wlasis Antzidis wylicza, że rozkaz dotyczący Greków był trzynastym z całej „serii” podobnych operacji (zwanych "narodowościowymi"). Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o „operacji polskiej”, która w tym samym okresie pochłonęła co najmniej 111 000 ofiar. Więcej o tym można poczytać i posłuchać tutaj oraz tutaj.
Opracowanie na podstawie: Βλάσης Αγτζίδης, Ο σκληρός Δεκέμβρης του ’37, „Kathimerini” 22 XII 2013 r. Fotografie ze zbiorów Wlasisa Antzidisa.
sobota, 14 grudnia 2013
Prognozy demograficzne dla Grecji
9 grudnia br. grecki Instytut Pracy (Ινστιτούτο Εργασίας ΓΣΕΕ) opublikował ciekawy raport o prognozowanej strukturze demograficznej mieszkańców Hellady do roku 2050. Przyjrzyjmy się kilku danym.
1. Wykres przedstawia "piramidę" wieku społeczeństwa greckiego w 2010 roku.
1. Wykres przedstawia "piramidę" wieku społeczeństwa greckiego w 2010 roku.
2. Wykres przedstawia udział poszczególnych grup wiekowych w całej strukturze demograficznej Grecji na przestrzeni ostatnich 60 lat.
3. W tabeli zebrano szczegółowe dane, nawiązujące do wykresu nr 2 (wiersz pierwszy), a nadto rozpisano je z podziałem na płcie (wiersze drugi i trzeci).
4. Tabela przedstawia prognozowaną liczbę ludności Grecji w kolejnych dekadach XXI wieku oraz tzw. wskaźnik zależności (dependency ratio), czyli stosunek liczby ludności w wieku 65 lat i więcej do liczby ludności w wieku 15-64 lata. Na podstawie powyższych danych można stwierdzić, że zjawisko starzenia się społeczeństwa nie ominie Grecji i podobnie jak w wielu innych krajach, stanowić będzie jedno z głównych wyznań w obszarze polityki społecznej państwa.
5. W tabeli przedstawiono poziom bezrobocia w Grecji w latach 1998-2012. Przy okazji, warto wspomnieć również o najnowszych danych w tym zakresie z września 2013 roku.
Plik źródłowy dostępny jest tutaj.
poniedziałek, 25 listopada 2013
Chrystus u św. Katarzyny na Synaju
Obchodzona wczoraj uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata przywołuje liczne przedstawienia postaci Ο Χριστός Παντοκράτωρ (Christos Pantokrator) u każdego, kto miał okazję pozwiedzać kościoły wschodnie. W naszym obszarze kulturowym wizerunek ten pojawia się jakby rzadziej, a przynajmniej mnie jakoś nie za często rzuca się w oczy. Warto zatem poznać "być może jedno z najpiękniejszych przedstawień Chrystusa na ikonach ruchomych", jak pisze grecka badaczka Meri Aspra-Wardawaki.
Ikona ta znajduje się w zbiorach słynnego klasztoru świętej Katarzyny na
Górze Synaj. W latach 1963 i 1981 poddana została gruntownym zabiegom
konserwatorskim, jej obecne wymiary to 86 na 65,9 cm. Wykonana na cienkim płótnie, przetrwała jedynie we fragmencie widocznym na reprodukcji. Jak się zauważa, ze względu na odklejenie się części warstwy malarskiej od podkładu, powierzchnia ocalałego dzieła uległa wygładzeniu, wskutek czego niektóre misterne zdobienia nie są obecnie tak dobrze widoczne jak dawniej. Na obrazie dominuje "głęboki kolor czerwonego wina" stroju Chrystusa; w jaśniejszej czerwieni namalowano ozdobny krzyż oraz inicjały IC XC, z których do dziś pozostało tylko to, co widać w lewym górnym rogu; aureola w kolorze złotym.
Moją szczególną uwagę zwraca jednak otwarta księga w kolorze jasnej ochry i czarnymi literami. W całości grecki tekst wygląda jak na obrazie obok, w nawiasach kwadratowych podano litery niewidoczne na ikonie. W polskim przekładzie brzmi on następująco: "Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia" (Ew. J 8, 12).
Nie można przejść obojętnie koło kunsztownego wykonania liter - oto trzy elementy, które przykuwają mój wzrok:
- ozdobna omega z niewielkim krzyżykiem w środku;
- sigma lunarna, wpisana w omikron;
- znak zastępujący dyftong ου, wymawiany jak u. Co ciekawe, tego symbolu nie znajdziemy we współczesnych tekstach, można jednak zetknąć się z nim na greckich ulicach, np. czytając tablice umieszczone na cerkwiach, informujące o patronie danej świątyni. Współczesne, by tak rzec, parafrazy tego znaku w postaci "odwróconej" omegi zobaczyć też można w zupełnie nieoczekiwanych miejscach, np. w logo znanej w Grecji firmy cukierniczej ΠΑΠΑΔΟΠΟΥΛΟΣ Α.Ε. (wym. Papadopulos), które wygląda jak niżej:

Swoją drogą, wobec smakołyków tej firmy również nie można przejść obojętnie, buszując w miejscowych sklepikach ;)
Skoro wybraliśmy się w jakże wyczerpującą podróż na Synaj, nie pozwólmy, aby nasza wycieczka zakończyła się na obejrzeniu jednej ikony. Przywołajmy zatem jeszcze jedną historię z klasztoru świętej Katarzyny, która połączy bliską sercom wielu Polaków Gruzję z Grecją. Otóż, pewien gruziński mnich, przebywający na Synaju pod koniec X wieku, tak oto pisał w dziele o tytule niepozostawiającym miejsca na żadne wątpliwości, czy domysły (Wysławianie i wychwalanie języka gruzińskiego):
W tej sytuacji niech już nikt nigdy nie twierdzi, że tylko Grecy mają "fioła" na punkcie swojego języka, choćby nie wiem ile jeszcze filmów nakręcono na ten temat w USA i nie tylko ;)
Reprodukcje ikony i tekstu greckiego za: Μαίρη Ασπρά-Βαρδαβάκη, "Ο Χριστός Παντοκράτωρ. Εικόνα κομνήνειας τέχνης στη μονή του Σινά", Αθήνα 2002.
Ikona ta znajduje się w zbiorach słynnego klasztoru świętej Katarzyny na
Górze Synaj. W latach 1963 i 1981 poddana została gruntownym zabiegom
konserwatorskim, jej obecne wymiary to 86 na 65,9 cm. Wykonana na cienkim płótnie, przetrwała jedynie we fragmencie widocznym na reprodukcji. Jak się zauważa, ze względu na odklejenie się części warstwy malarskiej od podkładu, powierzchnia ocalałego dzieła uległa wygładzeniu, wskutek czego niektóre misterne zdobienia nie są obecnie tak dobrze widoczne jak dawniej. Na obrazie dominuje "głęboki kolor czerwonego wina" stroju Chrystusa; w jaśniejszej czerwieni namalowano ozdobny krzyż oraz inicjały IC XC, z których do dziś pozostało tylko to, co widać w lewym górnym rogu; aureola w kolorze złotym.Moją szczególną uwagę zwraca jednak otwarta księga w kolorze jasnej ochry i czarnymi literami. W całości grecki tekst wygląda jak na obrazie obok, w nawiasach kwadratowych podano litery niewidoczne na ikonie. W polskim przekładzie brzmi on następująco: "Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia" (Ew. J 8, 12).
Nie można przejść obojętnie koło kunsztownego wykonania liter - oto trzy elementy, które przykuwają mój wzrok:
- ozdobna omega z niewielkim krzyżykiem w środku;- sigma lunarna, wpisana w omikron;
- znak zastępujący dyftong ου, wymawiany jak u. Co ciekawe, tego symbolu nie znajdziemy we współczesnych tekstach, można jednak zetknąć się z nim na greckich ulicach, np. czytając tablice umieszczone na cerkwiach, informujące o patronie danej świątyni. Współczesne, by tak rzec, parafrazy tego znaku w postaci "odwróconej" omegi zobaczyć też można w zupełnie nieoczekiwanych miejscach, np. w logo znanej w Grecji firmy cukierniczej ΠΑΠΑΔΟΠΟΥΛΟΣ Α.Ε. (wym. Papadopulos), które wygląda jak niżej:

Swoją drogą, wobec smakołyków tej firmy również nie można przejść obojętnie, buszując w miejscowych sklepikach ;)
Skoro wybraliśmy się w jakże wyczerpującą podróż na Synaj, nie pozwólmy, aby nasza wycieczka zakończyła się na obejrzeniu jednej ikony. Przywołajmy zatem jeszcze jedną historię z klasztoru świętej Katarzyny, która połączy bliską sercom wielu Polaków Gruzję z Grecją. Otóż, pewien gruziński mnich, przebywający na Synaju pod koniec X wieku, tak oto pisał w dziele o tytule niepozostawiającym miejsca na żadne wątpliwości, czy domysły (Wysławianie i wychwalanie języka gruzińskiego):
Język gruziński i grecki są jak dwie przyjaźniące się siostry, Marta i Maria. Język gruziński umie strzec tajemnic i zostanie zachowany do dnia powtórnego przyjścia Pana, aby nim sądził wtedy wszystkie narody [za: S. Amiranaszwili, Sztuka gruzińska, Warszawa 1973].Znakomity polski reporter Wojciech Jagielski dodaje, że jeszcze w XIX wieku gruzińscy uczeni twierdzili, że Adam i Ewa posługiwali się w raju archetypem języka gruzińskiego [Dobre miejsce do umierania, Warszawa 2005].
W tej sytuacji niech już nikt nigdy nie twierdzi, że tylko Grecy mają "fioła" na punkcie swojego języka, choćby nie wiem ile jeszcze filmów nakręcono na ten temat w USA i nie tylko ;)
Reprodukcje ikony i tekstu greckiego za: Μαίρη Ασπρά-Βαρδαβάκη, "Ο Χριστός Παντοκράτωρ. Εικόνα κομνήνειας τέχνης στη μονή του Σινά", Αθήνα 2002.
piątek, 22 listopada 2013
Zagadkowa nazwa ateńskiej ulicy
Przemierzając ulice greckich miast, można niekiedy stanąć przed problemem odczytania nazwy danej arterii. W większych miejscowościach Grecy z reguły wychodzą naprzeciw gościom z zagranicy i umieszczają dwujęzyczne tablice informacyjne - po grecku oraz... no właśnie, jaki jest w istocie ten drugi język?
Okrążając wzgórze Akropolu nie sposób nie trafić na ulicę Dionizego Areopagity:
W pewnym momencie ta piękna, gwarna ulica krzyżuje się z taką oto:
W zasadzie moglibyśmy pozostać przy tym, co mówi nam ów dolny, przeznaczony dla odbiorców nieznających greki, napis, a zatem przyjąć, iż właśnie znaleźliśmy się na ulicy Vironos. Ale czy rzeczywiście jest to wszystko, co ateńscy gospodarze chcieliby nam przekazać odnośnie do tego miejsca? Czy słówko "Vironos" z czymś nam się kojarzy? Idąc dalej, czy kojarzy nam się ono z tym samym, co Grekom?
Proszę się chwilę zastanowić i odpowiedzieć sobie, czy skojarzyło się ono Państwu z tym oto panem:
Tak tak, owe "Vironos" to nic innego jak fonetyczny zapis dopełniacza greckiego słowa Βύρων [wym. Wiron], jak tradycyjnie pisano nazwisko lorda Byrona, człowieka bardzo silnie związanego z Grecją i "sprawą grecką" w XIX wieku. Odnoszę wrażenie, że wielu zagranicznych gości nie zwróci na to uwagi, zwłaszcza jeśli nie przygotowali się oni zawczasu z topografii okolic Akropolu...
Cóż, pozostaje nam mieć oczy i uszy otwarte, dzięki czemu pojawi się szansa, że może nie przegapimy stojącego nie tak daleko pomnika "Grecji wieńczącej lorda Byrona" i wrócimy pamięcią do ulicy Vironos, na której dopiero co byliśmy :)
Oto praktyczny przykład trudności, jakich nastręcza próba zapisu greki za pomocą alfabetu łacińskiego. Z jednej strony, chęć wiernego oddania brzmienia tego języka, z drugiej zaś strony, kwestia zrozumienia zlatynizowanego komunikatu przez tych, do których jest on w danej sytuacji adresowany.
Źródła fotografii: 1, 2 i 4 - moje; 3 - bbc.co.uk
Subskrybuj:
Posty (Atom)














