Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 września 2014

Kariatydy z Amfipolis

Trwają intensywne prace archeologiczne przy grobowcu z czasów Aleksandra Wielkiego, prowadzone na stanowisku Amfipolis (Ἀμφίπολις, Αμφίπολη) w regionie Serres (Σέρρες) we wschodniej Macedonii. W ostatnich dniach września opublikowano w prasie ciekawe fotografie, ukazujące postęp prac przy posągach kariatyd, które wraz z marmurowymi podstawami mierzą 3,67 metra wysokości (wymiary samej podstawy: 1,40 x 1,36 x 0,72 m). Obecny etap prac ma zostać ukończony w ciągu miesiąca.

amfipoli wzgórze
Wzgórze grobowe Καστά (wym. kasta) na terenie starożytnej Amfipolis, gdzie toczą się prace archeologiczne














Fot. "Wima", "Kathimerini".

Zob. też The Mystery of Ancient Amphipolis oraz Gigant z Macedonii.

sobota, 20 września 2014

60 lat Trzeciego Programu greckiego radia publicznego

Z okazji 60. rocznicy powstania Trzeciego Programu greckiej radiofonii publicznej ciekawymi wspomnieniami podzielił się jeden z publicystów dziennika "Kathimerini". Oto ich fragment :

W latach mego dzieciństwa Program III był ostoją muzyki poważnej, "klasycznej", takiej, którą wszystkie pozostałe stacje radiowe nadawały wyłącznie w okresie Wielkiego Tygodnia, uważając ją za muzykę żałobną, nawet jeśli chodziło np. o "Carmen" Bizeta. Trójka wyraźnie odróżniała się od "lekkiej", nowomiejskiej kultury, która - nie wiedzieć czemu - chciała uchodzić za europejską. Pamiętam, jak mój ojciec całymi godzinami nagrywał koncerty na magnetofonie Philipsa [w tamtych czasach znakiem rozpoznawczym Trójki były codzienne pięciogodzinne transmisje i retransmisje wykonań muzyki poważnej - przyp. TF]. Na niewielkiej prowincji, która nazywała się Grecją, Trójka kojarzyła się z europejską podróżą, dawała poczucie, że jesteśmy częścią wielkiego świata.

60 lat trójki
60 lat Programu III greckiego radia publicznego (fot. NERIT)

Później nastała epoka Manosa Chadzidakisa, który dokonał w Trójce prawdziwego przewrotu. Stacja uwolniona została z owej monumentalnej powagi, a obok dzieł Haydna zaczęło pojawiać się też rembetiko. Nowa Trójka straciła wielu dawnych słuchaczy, ale zyskała też nowych, szeroko otworzyła się na żywą kulturę swoich czasów, mówiła o poezji, malarstwie. O ile dawna, wyłącznie poważna Trójka niekiedy odbierana była jako emanacja ciężkich czasów i niekończącego się politycznego napięcia w Grecji, o tyle ta nowa, swobodniejsza i żywa, zdawała się swoistą kulturalną odskocznią od codziennego politykowania.

melina mercouri manos chadzidakis
Melina Mercouri i Manos Chadzidakis (fot. logomnimon.wordpress.com)

W epoce Chadzidakisa, dzięki niemu i jego współpracownikom, Trójka osiągnęła poziom niepowtarzalny, stała się wzorcem, z którego później pełnymi garściami czerpali liczni naśladowcy. Nie znaczy to oczywiście, że po odejściu Chadzidakisa Trójka całkowicie utraciła swój charakter i wartość, do dziś pozostaje bowiem wysepką kultury wysokiej na oceanie homogenicznego "mainstreamu". Niemniej, do poziomu z tamtych lat nie udało jej się już nawiązać.

Obecnie Trójka poszukuje pomysłu na samą siebie. Zdaje sobie sprawę ze spadku pozostawionego przez Chadzidakisa, ale wie też, że w dzisiejszych czasach nie może być prostą kontynuacją tamtej stacji, a raczej jej następcą, który zdoła znaleźć klucz do współczesności, podobnie jak Chadzidakis znalazł klucz do swoich czasów. Być może jest też tak, że obecna niemoc Trójki jest odbiciem niemocy kulturalnej twórczości jako takiej, twórczości, która próbuje w tych czasach pozostać społecznym dobrem.

*************

I jeszcze fragment mojego tekstu o epoce Chadzidakisa w Trójce:


Manos Chadzidakis, w latach 1975-1982 dyrektor Programu III, w pierwszych słowach po objęciu tej funkcji powiedział:

(…) celem nowego Programu Trzeciego będzie odkrywanie na nowo fundamentów greckiej kultury; ukazywanie Grecji przez pryzmat współczesnych międzynarodowych prądów myślowych i twórczych; wyjaśnianie celów i intencji tych koncepcji wraz z próbą właściwego przełożenia ich na grunt grecki; wreszcie, kreowanie ożywczego fermentu w dyskusji nad problemami współczesnej filozofii i sztuki.

Co ważne, zmianom o charakterze programowym towarzyszyły także reformy organizacyjno-techniczne, które obejmowały m.in. walkę z wewnątrzradiową biurokracją, produkcję programów, czy oprawę muzyczną audycji. Stosunkowo szybko odnowiony Program III zdobył szerokie uznanie wśród słuchaczy i komentatorów, przeobrażając się w silne ogólnokrajowe centrum kultury łączące odbiorców ze wszystkich grup społecznych, charakteryzujące się niespokojną duchowością, niepohamowaną ciekawością, odrzuceniem rutyny, głupoty, równania w dół.

Wokół anteny Chadzidakisa powstała swego rodzaju społeczność słuchaczy, która niejednokrotnie głośno protestowała, gdy politycy próbowali wpływać na kształt Trójki, jednocząc się w obronie programowej niezależności i wyjątkowości stacji. Do dziś zresztą projekt Chadzidakisa często uznawany jest za pierwszą prawdziwie wolną rozgłośnię w Grecji, a już po uwolnieniu rynku medialnego w 1987 roku stał się on programowo-organizacyjnym wzorem dla wielu prywatnych nadawców, zwłaszcza tych, którzy pragnęli tworzyć ofertę o charakterze społeczno-kulturalnym.

Chadzidakis w studiu Trójki
Menelaos Palantios, Kiki Morfoniu i Manos Chadzidakis w studiu Programu III (fot. panagiotisandriopoulos.blogspot.com)

W 1977 roku pozycja Programu III uległa istotnemu wzmocnieniu w ramach nadawcy państwowego ERT – utworzona została odrębna dyrekcja tego programu, niezależna od nadzorującej pozostałe kanały radia państwowego Dyrekcji Radiofonii. Owa niezależna droga Trójki stanowi do dziś jedno z najważniejszych zjawisk w historii greckiej radiofonii państwowej, nie bała się ona bowiem podejmować odważnych działań, które nie pozostawały bez wpływu na zawartość programu oraz sposób realizacji audycji. Chadzidakis nie bał się na przykład wprowadzać do ramówki elementów kultury ludowej, folkloru, popularnej muzyki tanecznej rembetiko, czym narażał się na krytykę publicystów i artystów traktujących tego typu zjawiska za element profanacji sztuki wysokiej; angażował się ponadto w organizację szeregu imprez kulturalnych, happeningów itp., w myśl zasady: tworzyć kulturę na zewnątrz radia, aby to radio wzbogacać.

płyta Mercouri Chadzidakis
Okładka płyty, na której Melina Mercouri śpiewa utwory Manosa Chadzidakisa

Misją Chadzidakisa było uczynienie Trójki rozgłośnią zdecydowanie bardziej ludzką, bliższą przeciętnemu słuchaczowi, chciał, aby tradycyjne pojęcie kultura przestało kojarzyć się wyłącznie z pompatycznością, napuszonym, nieznoszącym sprzeciwu tonem, brakiem dyskusji. Zgromadził wokół stacji wiele niesłychanie różniących się od siebie osobowości, które wielokrotnie ostro kłóciły się między sobą, lecz zawsze podążały ku wyznaczonemu wspólnie celowi. Epoka Chadzidakisa zakończyła się w 1982 roku, kiedy ustąpił on z funkcji dyrektora programu tuż po przedłożeniu założeń do nowej ramówki, w której znacznie większy nacisk położony został na audycje słowne.

PS. Skoro już zamieściłem okładkę płyty Meliny Mercouri z piosenkami Chadzidakisa, to jej posłuchajmy :) Na pozycji 11:58 legendarne "Dzieci Pireusu".

wtorek, 27 maja 2014

Będzie "głęboka" rekonstrukcja greckiego rządu?

Premier Grecji Antonis Samaras (Nowa Demokracja) szybko zabrał się do poszukiwań najlepszej reakcji na niezbyt zadowalające wyniki wyborów do parlamentu europejskiego oraz wczorajsze wystąpienia lidera opozycyjnej SYRIZY Aleksisa Tsiprasa. Jak donoszą źródła z siedziby Rady Ministrów (Μέγαρο Μαξίμου /Megaro Maksimu/), premier wraz ze swym koalicjantem, wicepremierem i ministrem spraw zagranicznych Ewangielosem Wenizelosem (PASOK) zamierzają przeprowadzić rekonstrukcję gabinetu, która nie będzie "wyłącznie zwykłą wymianą kadr, ale będzie miała charakter zasadniczy". Szczegóły obaj panowie mają ustalić na pierwszym oficjalnym powyborczym spotkaniu, które planowane jest na czwartek. Mniej oficjalnie mają spotkać się już dzisiaj w... samolocie lecącym do Brukseli.

samaras wenizelos
Premier Antonis Samaras (z prawej) oraz wicepremier, szef MSZ Ewangielos Wenizelos. W drugim planie, minister finansów Janis Sturnaras (fot. "K")

Oprócz ewentualnych zmian w składzie rządu, Antonis Samaras - jako szef partii - ma na głowie również kwestię wyboru dalszej drogi dla swego ugrupowania. Jak się ocenia, w niedzielnych wyborach Nowa Demokracja otrzymała ok. 500 tysięcy głosów mniej w porównaniu do wyborów parlamentarnych w czerwcu 2012 roku. Co ciekawe, głosów tych nie przejęli ani zwycięzcy "eurowyborów" - lewicowi radykałowie z SYRIZY Aleksisa Tsiprasa (oni także zanotowali, nieznaczny co prawda, spadek poparcia), ani też inne, mniej skrajne ugrupowania z szeroko rozumianego centrum.

Zauważa się zarazem, że aż 375 tysięcy głosów (6,61%, 2 miejsca w PE) zyskało założone pod koniec lutego br. przez znanego dziennikarza i prezentera telewizyjnego Stawrosa Theodorakisa ugrupowanie Potami (Rzeka), które określa się jako centrolewicowe, ale w gruncie rzeczy niewiele o nim wiadomo poza tym, że przygotowało najczęściej komentowany podczas tej kampanii spot wyborczy. Z drugiej strony, stronnictwa określane jako "skrajnie prawicowe", w tym faszyzujący Złoty Świt oraz monarchizujący, zachowawczy Laos, zdobyły w sumie ponad 13% poparcia, a nadto, obie wymienione wyżej partie wyraźnie poprawiły swoje wyniki w porównaniu z rokiem 2012. Poza ową "skrajną" grupą, na scenie funkcjonują również Niezależni Grecy - prawicowe, "eurosceptyczne" ugrupowanie założone przez Panosa Kammenosa, byłego członka Nowej Demokracji (prawie 200 tysięcy głosów w niedzielę, 3,46%, 1 miejsce w PE).

W związku z powyższym, w kierowniczych gremiach Nowej Demokracji ścierają się dwa poglądy na rozwój partii. Pierwszy zakłada próbę większego wyróżnienia się ND w nieco "bezbarwnym mainstreamie" partii "proeuropejskich", tak aby przyciągnąć wyborców z prawej strony, którzy dawniej zawsze głosowali na konserwatystów, ale przestali na nich głosować, gdy ci zaczęli przemawiać wyzutą z wartości "europejską nowomową". Druga wizja, wspierana m.in. przez byłą minister spraw zagranicznych Grecji (w rządzie Kostasa Karamanlisa, 2004-2009) Dorę Bakojani i obecnego ministra obrony Dimitrisa Awramopulosa, zakłada kontynuację "penetrowania" rozrzuconego po różnych partiach i partyjkach centrum. Tak czy inaczej, partia staje przed zadaniem wyraźniejszego eksponowania swej tożsamości, gdyż - jak pokazują wyniki niedzielnego plebiscytu - istotna część elektoratu odsunęła się od partii "bezpłciowych" (Nowa Demokracja, PASOK/Elia, a w szczególności Demokratyczna Lewica) i postawiła albo na wyrazistość (komuniści, różnej maści lewacy, tudzież "skrajna prawica"), albo na dopiero co założone stronnictwo popularnego dziennikarza, który zabłysnął dzięki przyciągającej uwagę publiczności kampanii medialnej. Niewątpliwie, pierwsze wybory,  dokonane w tym zakresie przez Antonisa Samarasa, będą widoczne po przeprowadzeniu rekonstrukcji gabinetu. Jak donoszą źródła, wśród nowych ministrów, których w koalicyjnym rządzie desygnuje Nowa Demokracja, ma "nie zabraknąć jednoznacznych odniesień do prawicy".

Jak na razie, liderzy koalicji zdecydowanie opowiadają się przeciwko przyspieszonym wyborom (wczoraj mówił o tym Ewangielos Wenizelos, dziś były premier z ramienia PASOK Jeorjos Papandreu), choć otoczenie premiera Samarasa wysyła zarazem nieoficjalny, lecz dość jednoznaczny przekaz, że jeśli na kanwie wyników "eurowyborów" lider lewicowych radykałów z SYRIZY Aleksis Tsipras będzie kontynuował próby "podpalania politycznego i społecznego klimatu w Grecji", Nowa Demokracja nie zawaha się wyrazić zgody na wcześniejszy wybór nowej izby deputowanych.

***

A poniżej grafika przedstawiająca dokładne wyniki wszystkich 43 stronnictw uczestniczących w niedzielnych wyborach w Grecji wraz z ich porównaniem do rezultatów trzech poprzednich elekcji ogólnokrajowych. Z prawej strony grafiki zdjęcia wybranych właśnie greckich posłów do PE.

W kolumnach kolejno: nazwa ugrupowania, miejsce w wyborach 2014 r., logo ugrupowania, procent głosów w wyborach do PE w 2009 r., procent głosów w przyspieszonych wyborach parlamentarnych w maju 2012 r.,  procent głosów w powtórzonych wyborach parlamentarnych w czerwcu 2012 r., procent głosów w wyborach do PE w 2014 r., liczba głosów w wyborach do PE w 2014 r., liczba miejsc w PE.

Dla ułatwienia identyfikacji podaję pierwszą "dziesiątkę":

1. SYRIZA; 2. Nowa Demokracja; 3. Złoty Świt; 4. Elia (w tym PASOK); 5. Potami; 6. Komunistyczna Partia Grecji; 7. Niezależni Grecy; 8. Laos; 9. Grecy Obywatele Europejscy; 10. Demokratyczna Lewica.

pełne wyniki wyborów 2014 r.


Wśród wybranych posłów moją szczególną uwagę zwróciło nazwisko Pandelisa Kapsisa (lista Elia/PASOK), którego nazwisko pojawiało się w ostatnich miesiącach wielokrotnie w publikowanych przeze mnie tekstach, a to z uwagi na fakt, że od czerwca 2013 roku do wiosny 2014 roku był on ministrem ds. mediów publicznych, odpowiedzialnym za dokończenie procesu likwidacji poprzedniego nadawcy publicznego w Grecji (ERT) oraz za proces tworzenia nowego (NERIT). Jak mu to wychodziło, można poczytać w artykułach archiwalnych, mam jednakowoż nadzieję, że w nowej roli spisze się lepiej ;)

***

Ach, gdzie te czasy, gdy 85% wszystkich głosów w Grecji zdobywały Nowa Demokracja i PASOK, i w zależności od tego, kto był pierwszy, ten rządził. A dziś... nie dość, że obie te partie muszą rządzić razem, to jeszcze naciskane są przez całą grupę radykałów "od lewa do prawa". Kiedyś wszystko było proste, dziś można się pogubić w tych wszystkich rozgrywkach :) No to przypomnijmy sobie te piękne czasy "prostych wyborów" i obejrzyjmy pierwszą stronę "Kathimerini" z 19 października 1981 roku, która ogłaszała Grekom: "PASOK tworzy jednopartyjny rząd". Tego dnia zaczęła się ośmioletnia era "socjalistycznego snu" Andreasa Papandreu, ale to już zupełnie inna historia...

kathimerini 19 X 1981
"Kathimerini", poniedziałek, 19 X 1981 r.

wtorek, 13 maja 2014

Starych autobusów czar...

My mamy swoje "ogórki", które za kilka dni - z okazji "nocy muzeów" - po raz kolejny wyjadą na ulice m.in. Warszawy, w Grecji zaś, a w Atenach w szczególności, także możemy znaleźć ślady dawnej komunikacji miejskiej. Oczywiście, wszystko dzięki pracy pasjonatów, którzy poświęcając swój wolny czas przeczesują zajezdnie i różnego rodzaju demobile, starając się ratować znajdujące się jeszcze w niezłym stanie stare autobusy przed "pocięciem na żyletki".

stary ateński autobus
Stary autobus ateńskiej komunikacji miejskiej (fot. "K")

Jedną ze organizacji społecznych troszczących się o spisanie historii i zachowanie pamięci o komunikacji metropolii ateńskiej jest Zespół Badań Historycznych Komunikacji Publicznej w Grecji (Ομάδα Ερευνας και Μελέτης της Ιστορίας των Συγκοινωνιών στην Ελλάδα), który zdołał zgromadzić już ok. 15 sztuk pojazdów wycofanych z eksploatacji. Jak mówią członkowie zespołu, część z nich odkupiono za symboliczne kwoty, inne zaś za sumy "wcale niesymboliczne". Ich celem jest stworzenie muzeum komunikacji kołowej "z prawdziwego zdarzenia", którego jak dotąd brakuje w Grecji. Na razie swoją niecodzienną kolekcję zgromadzili na terenie zajezdni autobusowej (a niegdyś również tramwajowej) w Gazi (Γκάζι) oraz w zajezdni w Thriasio Pedijo (Θριάσιο Πεδίο), niemniej nie wiadomo jeszcze, gdzie ostatecznie zlokalizowane będzie docelowe muzeum. Los zajezdni w Gazi jest bowiem niepewny, część planów zakłada jej likwidację.

scania linia 152
Wyremontowana Scania kursująca co jakiś czas na historycznej trasie linii 152 (Imitos-Harawgi-Ateny) (fot. ethnos.gr)

Pasjonaci stołecznej komunikacji zajmują się ponadto gromadzeniem archiwaliów fotograficznych i filmowych (zebrano już ok. 25 tysięcy pozycji), spisują relacje żyjących świadków (kierowców, konduktorów, mechaników itp.), a co jakiś czas wypuszczają na historyczne trasy odrestaurowane pojazdy, które "od razu skupiają na sobie uwagę przechodniów". Prócz samych maszyn, na potrzeby planowanego muzeum zbierane są też różnego rodzaju akcesoria, elementy wyposażenia itp. Poniżej zwijana plansza, na której spisane były trasy poszczególnych kursów...

plansza
Zachowana zwijana plansza z opisem tras poszczególnych kursów (fot. ethnos.gr)

... oraz przybornik konduktora, dzięki któremu mógł on sprawnie wydawać resztę pasażerom nabywającym bilety.

przybornik konduktora
Przybornik konduktora do wydawania reszty (fot. ethnos.gr)

Nim powstanie muzeum komunikacji kołowej, warto wybrać się do stołecznego muzeum kolejnictwa (Σιδηροδρομικό Μουσείο Αθηνών) i obejrzeć takie i podobne cudeńka :)

ateny muzeum kolejnictwa
Muzeum Kolejnictwa w Atenach (fot. ΟΣΕ)

Oczywiście, przy okazji tego tekstu nie wypada mi zapomnieć również o warszawskim Klubie Miłośników Komunikacji Miejskiej - bez niego zapewne nie byłoby "ogórków" na Nocy Muzeów i nie tylko :)

wtorek, 25 marca 2014

Święto narodowe i Zwiastowanie

25 marca to święto narodowe w Grecji, obchodzone na pamiątkę wybuchu powstania w 1821 roku, które ostatecznie doprowadziło do odrodzenia niepodległego państwa. Data jest w pewnym sensie symboliczna, lokalne bunty przeciwko Turkom wzniecane były bowiem już od początku marca. Jak natomiast głosi tradycja, 25 marca metropolita Patras Germanos miał wezwać rodaków do podjęcia skoordynowanej wyzwoleńczej walki. Obecnie jest to dzień uroczystych defilad, życzeń, przemówień ku pokrzepieniu strapionych kryzysem serc, dzień "narodowej dumy", jak pisze prasa.

defilada w Atenach
Dzieci w galowych strojach podczas uroczystej defilady (fot. "K")

Rocznica wybuchu powstania to też dobra okazja, żeby wbić delikatną szpileczkę Turkom. Na poniższym rysunku widzimy postać stylizowaną na metropolitę Germanosa, który mówi do żołnierzy: - "Przekażcie Turkom, że Grecy zdecydowali: wolność albo śmierć!". Na to jeden z powstańców odpowiada: - "Nie da rady. Wyłączyli Twittera".

powstanie twitter
"Κ", 25 ΙΙΙ 2014 r.

Dzień 25 marca to także jedno z ważniejszych świąt w Kościołach wschodnich - Zwiastowanie Bożej Rodzicielce (Ο ευαγγελισμός της Θεοτόκου /wym. ewangielismos tis teotoku/). Jak usłyszałem dziś w radiu, w świecie zachodnim pojawiło się ono szerzej za czasów Grzegorza Wielkiego.

Zwiastowanie NMP
Ikona przedstawiająca scenę Zwiastowania; z lewej archanioł Gabriel (fot. icon-art.gr)
Και είπεν ο άγγελος αυτή Μή φοβού, Μαριάμ εύρες γάρ χάριν παρά τώ Θεώ και ιδού συλλήψη εν γαστρί και τέξη υιόν, και καλέσεις το όνομα αυτού Ιησούν / Anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.
Od święta Zwiastowania przyjęła też nazwę jedna ze stacji ateńskiego metra na linii granatowej - w samym centrum miasta. Podobnie jak na wielu innych stacjach, także i tu podczas budowy odkryto liczne starożytne skarby, m.in. cmentarz, fragmenty drogi oraz wodociągów.  A stację dalej mamy już plac Syntagma:

papulias defilada
Prezydent Grecji Karolos Papulias podczas defilady na placu Syntagma, 25 III 2014 r. (fot. "K")

Oczywiście, nie wszyscy są w nastroju do świętowania. W związku ze zbliżającym się parlamentarnym głosowaniem dotyczącym kolejnego pakietu ustaw uzgodnionych, czy jak mówią niektórzy, narzuconych przez tzw. troikę, wyczuwalny jest wzrost napięcia politycznego. Jak stwierdził rzecznik rządu Simos Kedikoglu, nadchodzące głosowanie (prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia) będzie testem "odpowiedzialności za przyszłość ojczyzny".

poniedziałek, 24 marca 2014

"Nietykalny" o korupcji w Grecji

Krajowy pełnomocnik ds. walki z korupcją, w przeszłości m.in. sędzia Sądu Najwyższego, Joanis Tendes stawia sobie za cel wyciągnięcie Grecji z "czarnej listy" najbardziej skorumpowanych państw zachodniego świata oraz bezkompromisowe postępowanie w sprawach "transakcji dokonywanych pod stołem". Ta zaraza podraża koszty zawierania umów między przedsiębiorstwami o ok. 10%, a koszty świadczenia usług publicznych przez państwo i samorządy nawet o 25% - wynika z danych przedstawionych przez greckiego "Nietykalnego".

Joanis Tendes
Sędzia Joanis Tendes, specjalny pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją (fot. "K")

Dlaczego "Nietykalny"? Funkcja krajowego pełnomocnika ds. walki z korupcją to zupełna nowość w greckiej przestrzeni społeczno-politycznej, urząd ten istnieje zaledwie kilka miesięcy, pełnomocnik podlega bezpośrednio premierowi, jego kadencja wynosi 5 lat, posiada on dużą swobodę w podejmowaniu różnorakich działań antykorupcyjnych. Joanis Tendes zrezygnował ze stanowiska w Sądzie Najwyższym, by na prośbę szefa rządu spróbować porozrywać sławetną grecką "sieć tysiąca interesów" (gr. "διαπλεκόμενα συμφέροντα"; decyzję ogłosił 31 maja 2013 r.). Oto, co powiedział we wczorajszym wywiadzie dla ateńskiego dziennika "Kathimerini", zatytułowanym "W Grecji wciąż żądają prezencików":

W ostatnich latach, statystycznie rzecz ujmując, zjawisko korupcji w Grecji uległo ograniczeniu, co wiązać należy z bardziej zdecydowanymi, widocznymi działaniami prokuratury i sądów. Wciąż jednak zakres tego zjawiska jest niepokojąco szeroki, a Grecja prezentuje się fatalnie na tle innych państw UE. Z niedawnych badań Komisji Europejskiej wynika, że w okresie 12 miesięcy poprzedzających badanie 7% ankietowanych przedsiębiorców, prowadzących działalność w Grecji, zetknęło się z propozycją zapłacenia łapówki za wykonanie przez organ administracji publicznej określonej czynności; średnia dla UE to 4%. W tym samym badaniu 66% przedsiębiorców przyznało, że korupcja jest poważnym problemem w Grecji, jeśli chodzi o warunki prowadzenia działalności gospodarczej.

Trzeba zauważyć, że korupcja nie jest zjawiskiem o wymiarze jedynie aksjologicznym, moralnym, lecz w sposób wymierny dotyka finansowo każdego z nas, bezpośrednio niszczy system gospodarczy. Policzono, że łapówkarstwo podraża koszty zawierania umów między przedsiębiorstwami o ok. 10%, a koszty świadczenia usług publicznych przez państwo i samorządy nawet o 25%. Żeruje na finansach publicznych, osłabiając zdolność państwa do wypełniania przez nie wszelkich zadań społecznych. Niszczy zdrową konkurencję rynkową, ogranicza inwestycje - a to przecież nasza jedyna droga do wyjścia z kryzysu. W przytoczonych badaniach przedsiębiorcy jasno wypowiedzieli się, jak zjawisko to wpływa na ich działalność i skłonność do jej rozszerzania. Kwestia korupcji często powraca podczas negocjacji Grecji z troiką, ale niezależnie od rozmów z partnerami zagranicznymi musimy z tym walczyć we własnym najlepiej rozumianym interesie.

Jednym z kluczowych zagadnień jest ustawodawstwo odnoszące się do świata polityki, ludzi sprawujących funkcje polityczne - w moich działaniach kwestia ta ma najwyższy priorytet. Stoję na stanowisku, że postępowanie karne wobec posłów, ministrów itp. w sprawach korupcyjnych musi w jak największym stopniu zbliżyć się do procedury przewidzianej dla "zwykłych obywateli".

Źle oceniam wszelkie propozycje zmierzające do relatywizowania odpowiedzialności za łapówkarstwo, np. traktowania jako okoliczność łagodzącą sytuacji, gdy złapany łapówkarz współpracuje z wymiarem sprawiedliwości i zwraca to, co ukradł. Uważam, że ludowe powiedzenie "zabierajcie ukradzione" nie powinno mieć zastosowania w sprawach korupcyjnych, skutkować odstąpieniem od karania winnych. Jeśli zasada złagodzenia kary za współpracę miałaby być stosowana w przypadku najpoważniejszych przestępstw korupcyjnych, skutkowałaby zbyt łagodnymi karami, stworzyłaby mnóstwo problemów, osłabiłaby - w wymiarze dotkliwości kar - całą antykorupcyjną strategię państwa, którą budujemy.

Kolejnym ważnym problemem są zjawiska korupcyjne w siłach zbrojnych, wiele jest tu "czułych punktów", które sprzyjają łapówkarstwu. Mam jednak wrażenie, że istnieje wola wprowadzenia procedur zwiększających przejrzystość finansowania wojska i poddania większej kontroli publicznej wydatków na zbrojenia, które z natury rzeczy i z wielu powodów są drażliwe.

Przygotowywana przez mój zespół strategia składa się z wielu różnych elementów, ponieważ samo zjawisko korupcji jest złożone i wielowymiarowe. Wśród tych elementów wymienić mogę np. kwestie proceduralne, stworzenie systemu kontroli nastawionego na zwalczanie korupcji, programy edukacyjne, w tym uwrażliwianie społeczeństwa na zagadnienia związane z łapówkarstwem, reformę wymiaru sprawiedliwości, w tym polepszenie systemu przepływu informacji celem poprawy jego skuteczności i wydajności. To wszystko wymaga czasu i odpowiednich środków.

Wydatkowanie tych środków, choć są one zapisane w budżecie, z powodów czysto biurokratycznych oraz braku chęci wzięcia odpowiedzialności za określone decyzje, opóźnia się i dzieje się to w chwili, gdy Grecja znów wydaje się nic nie robić w kwestii łapówkarstwa i psuje swoją międzynarodową opinię z powodu - jak to jest odbierane za zewnątrz - braku woli do walki z korupcją. Jestem cierpliwy, ale jeśli powyższy stan rzeczy będzie się przedłużał, wezmę tę odpowiedzialność na siebie.

***

Czy sędzia Tendes, dzięki swej determinacji, wiedzy i doświadczeniu zdoła przebić się przez grecką "sieć tysiąca interesów", zdiagnozowaną jako poważny grecki problem już przez premiera Konstantinosa Mitsotakisa na początku lat 90. ubiegłego wieku? Czy może na wyrost nazwałem go "Nietykalnym", nawiązując do postaci Eliota Nessa? Czas pokaże, ku przestrodze warto jednak przypomnieć fragment tekstu z 1977 roku, w którym jedna z zachodnich gazet oceniała:

Dla najbardziej nękanych przez biurokrację Europejczyków system "przysług", na skutek nieudolności administracji, pełni ważną funkcję społeczną [za: J. Bonarek i inni, Historia Grecji, Kraków 2005].

Czy obecnie, po 37 latach, które upłynęły od publikacji powyższych słów, grecka administracja jest na tyle sprawna, aby społeczeństwo greckie dało się "uwrażliwić" na szkody powodowane przez łapówkarstwo, czy też wciąż zjawisko to będzie traktowane jako niezbędny koszt funkcjonowania w państwie? Czy kary za łapówkarstwo będą dotkliwe i nakładane szybko, jak chce sędzia Tendes, czy zwycięży marazm i "układanie się" ze złodziejami, którzy "dali się złapać"? Dużo tych pytań i póki co chyba nawet sam pełnomocnik nie zna na nie odpowiedzi.

Zob. też Antonis Samaras tnie dotacje dla partii politycznych i walczy z korupcją.

niedziela, 16 marca 2014

Hagia Sofia w centrum politycznej zawieruchy

Fundamentalne dla przyszłości kraju wydarzenia polityczne oraz niepokoje i napięcie społeczne w Turcji "wciągnęły najwspanialszy zabytek kultury bizantyjskiej" w wir dynamicznej codzienności i uplasowały go w "epicentrum" toczących się rozgrywek - pisze grecki publicysta Nikos Stelgias.

Hagia Sofia
Wnętrze Hagia Sofia w Konstantynopolu (fot. "K")

Już pod koniec ubiegłej dekady "różne środowiska nacjonalistyczne w Turcji" zgłaszały żądania ponownego przekształcenia gmachu Hagia Sofia w Konstantynopolu w meczet. Głównym wyrazicielem tego rodzaju poglądów była Partia Jedności Narodowej (KEE), której linia polityczna zakłada "łączenie tureckiego nacjonalizmu i politycznego islamu". Według przedstawicieli ugrupowania, decyzja rządu Turcji z lat 30. XX wieku, podpisana przez Mustafę Kemala Ataturka, na mocy której gmach Hagia Sofia został zdesakralizowany i przekształcony w muzeum, była podjęta "skrycie". Współczesna Turcja winna respektować wolę Mehmeda II Zdobywcy i rozpocząć procedurę przywracania ustanowionej przezeń funkcji gmachu.

Jak pisze Stelgias, do wyborów parlamentarnych w 2011 roku powyższe stanowisko nie zyskiwało szczególnego posłuchu w tureckim elektoracie, a i znaczenie samej partii KEE na miejscowej scenie politycznej było marginalne. Niemniej, ugrupowanie utrzymuje "ścisłe związki" z kręgami partii rządzącej oraz "potężnym" środowiskiem Fethullaha Gulena.

28 czerwca 2013 roku rząd Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) wznowił działanie meczetu w budynku Hagia Sofia w Trapezuncie (Trabzonie), który od 52 lat również funkcjonował jako muzeum. Decyzja miała zostać podjęta m.in. celem wpłynięcia na wzrost poparcia dla AKP w całym tureckim regionie Morza Czarnego przed zbliżającymi się wyborami lokalnymi (30 marca 2014 r.).

Ponowna sakralizacja gmachu Hagia Sofia w Trapezuncie miała również - według autora - stopniowo skupiać uwagę tureckiego społeczeństwa na ewentualnej debacie o przyszłości Hagia Sofia w Konstantynopolu (Stambule). Wśród "dobrze poinformowanych kół dziennikarskich w Turcji krążyła wieść", że w perspektywie niezwykle ważnych, kluczowych sierpniowych wyborów prezydenckich rządząca partia może zdecydować się "rzucić na stół asa skrywanego w rękawie", czyli temat statusu Hagia Sofia.

Zob. też stanowisko patriarchy Konstantynopola w tej sprawie oraz kwestia "transakcji wiązanej": meczet w Hagia Sofia w zamian za szkołę teologiczną na Chalki.

wtorek, 11 marca 2014

Paweł, niezwykły król

W tym roku mija 50. rocznica śmierci przedostatniego króla Grecji Pawła I. Z tej okazji już pod koniec marca na ekrany greckich kin trafi biograficzny film dokumentalny pt. "Παύλος, ένας ασυνήθιστος βασιλιάς" ("Paweł, niezwykły król", ang. "Pavlos. A No Ordinary King"), przypominający sylwetkę monarchy zasiadającego na tronie w latach 1947-1964. Kilka dni temu w Atenach odbyła się uroczysta prapremiera tego dzieła, w której udział wzięli m.in. członkowie dawnej rodziny królewskiej, w tym syn Pawła, ostatni król Grecji Konstantyn II, a także były premier Konstantinos Mitsotakis, wielu byłych parlamentarzystów.

Jak mówił twórca filmu Nikos Politis (Νίκος Πολίτης), "naszym celem było dotarcie do prawdy o królu, czy może raczej odbudowanie tej prawdy w powszechnej świadomości". Wzruszony Konstantyn II dodał: "mój ojciec był nie tylko niezwykłym królem, lecz przede wszystkim niezwykłym człowiekiem. Ten film jest zupełnie wyjątkowy". Poniżej zwiastun dzieła (w języku angielskim).



Przy okazji tej premiery warto przypomnieć sobie interesujący film dokumentalny "Constantine: A King's Story" o królu Konstantynie II, m.in. znakomitym żeglarzu, mistrzu olimpijskim z 1960 roku. Film powstał przy okazji "powrotu" igrzysk olimpijskich do Aten (2004 r.).

sobota, 8 marca 2014

Patriarcha Bartłomiej o dyskusjach o Agia Sofia

Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej wyraził sprzeciw wobec tureckich planów przekształcenia gmachu Agia Sofia (Αγία Σοφία), który obecnie funkcjonuje jako muzeum, w muzułmańską świątynię. - "Jeśli Agia Sofia znów miałaby pełnić funkcje związane z kultem religijnym, winna stać się kościołem chrześcijańskim, gdyż w takim celu została niegdyś wzniesiona" - powiedział Bartłomiej.

patriarcha Konstantynopola
Bartłomiej I (fot. "Kathimerini")

Agia Sofia (lub Hagia Sofia) funkcjonowała jako chrześcijańska świątynia Mądrości Bożej od VI wieku, a następnie jako meczet od upadku Konstantynopola w XV wieku do 1935 roku, gdy decyzją rządu republikańskiej Turcji przekształcona została w muzeum. Jak donoszą źródła greckie, w ostatnich miesiącach w Turcji wzmogła się fala dyskusji o ponownej zmianie funkcji budynku, co miałoby być dobrze odebrane "zarówno przez miejscowych nacjonalistów, jak i konserwatywnych muzułmanów, stanowiących podstawę elektoratu premiera Ergodana".

Otoczenie premiera, którego pozycja została w ostatnich miesiącach mocno nadwątlona rozlicznymi skandalami korupcyjnymi, miałoby dążyć do przyspieszenia całej procedury związanej z nadaniem budynkowi Agia Sofia funkcji meczetu, tak aby stosowne decyzje zostały podjęte przez sierpniowymi, bezpośrednimi wyborami prezydenckimi w Turcji. Aby "złagodzić" spodziewane protesty z Zachodu, Ergodan miałby jednocześnie zezwolić na ponowne uruchomienie prawosławnej szkoły teologicznej na wyspie Chalki, którą Turcy zamknęli w 1971 roku. Niemniej, tego rodzaju dyskusje i "transakcje wiązane" są nie do przyjęcia dla ekumenicznego patriarchy Konstantynopola.

niedziela, 23 lutego 2014

Igrzyska olimpijskie w greckiej wiosce. Mniej znana historia Krasnej Polany

Zakończone właśnie Igrzyska Olimpijskie w Soczi skłaniają do refleksji związanej z historyczną, wieloletnią obecnością Greków w tych okolicach. W szczególności warto tu przywołać wioskę Krasnaja Polana (gr. Κόκκινο Ξέφωτο, ros. Красная Поляна), w której znajdowało się olimpijskie centrum biegów narciarskich. Któż dziś pamięta, że wioska ta założona została pod koniec XIX wieku przez greckich uchodźców z tureckiego Pontu i przez wiele dziesięcioleci była w stu procentach grecką miejscowością. Grecy nie zdobyli w Soczi żadnego medalu, ale można powiedzieć, że w inny, "niematerialny" sposób ich duch obecny był na tej olimpiadzie.

Nikos Polichronidis, reprezentant Grecji w skokach narciarskich w Soczi (fot. Sochi2014.com)

Obecność grecka na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego rozpoczęła się już pod koniec XVIII wieku. Uchodźcy napływali na te tereny głównie z Azji Mniejszej oraz Pontu, a także z Bałkanów. W XX wieku największa liczba Greków pojawiła się tu w drugiej i trzeciej dekadzie stulecia (uciekinierzy z Turcji) oraz pod koniec lat 40. (uchodźcy polityczni w wyniku wojny domowej w Grecji).

Ostatni spis powszechny, przeprowadzony przed rozpadem Związku Sowieckiego w 1989 roku, ujawnił, że w Soczi i okolicach (w tym w Adler, pamiętnej z uwagi na świetne występy polskich panczenistów) zamieszkiwało 4500 Greków, zaś wokół Krasnej Polany - ok. 4000. Przyszli pionierzy ostatniej z wymienionych miejscowości pojawili się tu po wojnie rosyjsko-tureckiej z lat 1877-1878 i, jak już wspomniano, pochodzili z Pontu.

Grecka diaspora w Soczi "oficjalnie" ujawniła się w 1904 roku, próbując zakładać greckie szkolnictwo i organizować życie religijne. Jak podają źródła, Grecy wnieśli istotny wkład m.in. w budowę linii kolejowych nad Morzem Czarnym, własnymi siłami wnieśli też np. sześcioklasową szkołę podstawową, do której na początku XX wieku uczęszczało 250 uczniów. W latach 1918-1920 w Soczi istniała też grecka cerkiew. Dzięki napływowi m.in. Greków, liczba mieszkańców Soczi przekraczała wówczas 3000 ludzi.

Krasnaja Polana powstała "na gruzach" miejscowości Romanowskoje, zniszczonej w 1877 roku. Rok później pojawiły się tu 32 greckie rodziny, a nowa osada otrzymała dziwną nazwę "Kbaade" (gr. Κμπαάντε). Grekom niezbyt się ona podobała i przez wiele lat prosili administrację rosyjską o jej zmianę; wreszcie, w 1899 roku osadę przemianowano na "Gretseskoje". Według danych z 1886 roku mieszkało tu wyłącznie 17 rodzin greckich - 58 mężczyzn oraz 48 kobiet. Można by rzec, że nowa nazwa osady idealnie oddawała stan faktyczny.

Grecy z Soczi i Krasnej Polany siłą rzeczy wciągnięci zostali w wir historii, w tym w rewolucję październikową i "Operację grecką" NKWD, prowadzoną w latach 1937-1938. W ramach tej ostatniej zlikwidowane zostało greckie szkolnictwo, zakazane greckie gazety, rozwiązane greckie obwody autonomiczne. W 1949 roku na Greków spadły kolejne represje stalinowskie - w liczbie co najmniej kilkudziesięciu tysięcy wysiedleni zostali znad Morza Czarnego do Kazachstanu.

W zorganizowanej formie miejscowi Grecy (którym pozwolono tu wrócić w okresie destalinizacji) próbowali ponownie uaktywnić się dopiero w okresie pieriestrojki, gdy podjęto starania m.in. o odbudowanie greckiego szkolnictwa. Łatwo nie było: greckiej szkole w Soczi zakazano działania po zaledwie dwóch latach od jej otwarcia pod pretekstem tego, że uczniowie uczą się w niej śpiewać grecki hymn narodowy.

W marcu 1991 roku w Soczi odbyło się spotkanie greckich organizacji społecznych, w którym uczestniczyli reprezentanci miejscowej społeczności, a także przedstawiciele Greków z Kazachstanu i Uzbekistanu. Wśród poruszanych tematów znalazła się m.in. kwestia odtworzenia greckich obwodów autonomicznych między Soczi a Gelenżykiem, które zlikwidowane zostały przez Stalina. Podnoszono wówczas, że może to być ostatnia szansa, aby historyczna obecność Greków w tym regionie została ocalona, a miejscowa społeczność - zdziesiątkowana w wyniku stalinowskich represji - mogła się rozwijać. Rychłe rozwiązanie ZSRR oraz dynamika wydarzeń na Kaukazie zdezaktualizowały wszelkie poczynione plany...

Opracowanie na podstawie: Β. Αγτζίδης, Ελληνικό χωριό η βάση των Αγώνων του Σότσι, "Kathimerini" 16 II 2014.

niedziela, 26 stycznia 2014

Grecy skłaniają się ku pozostaniu w strefie euro; historia PASOK domyka się

Interesujące wyniki badań opinii publicznej opublikował właśnie Uniwersytet Macedoński w Salonikach. Prócz "standardowych" pytań o preferencje wyborcze w treści badania znalazły się też prośby o szerszą ocenę greckiej sceny politycznej. Poniżej omówienie wyników.

1. Gdyby wybory odbywały się w ten weekend, z niewielką przewagą wygrałaby je opozycyjna Koalicja Radykalnej Lewicy (SYRIZA). Swój głos oddałoby na nią 21,5% badanych, podczas gdy na Nową Demokrację premiera Antonisa Samarasa - 20%. Kolejne miejsca zajęłyby: Złoty Świt (7,5%), Komunistyczna Partia Grecji (6%) oraz współrządzący obecnie Ogólnogrecki Ruch Socjalistyczny PASOK (4,5%). Pozostałe ugrupowania znalazłyby się poniżej 3-procentowego progu wyborczego. 7,5% badanych zagłosowałoby zaś na "inną partię".

Zgromadzenie Greków
Sala obrad Zgromadzenia Greków (fot. "Kathimerini")

2. Ciekawe dane przynoszą odpowiedzi na pytanie o to, jaki rząd powinien sprawować władzę w Grecji. Aż 44% badanych uważa, że winien powstać rząd jedności narodowej z udziałem większości ugrupowań parlamentarnych (οικουμενική κυβέρνηση), co komentuje się w ten sposób, iż z jednej strony mieszkańcy Grecji wciąż bardzo źle oceniają "kryzysową" sytuację w kraju, a z drugiej strony jest to ich odpowiedź na rozpad i płynność spetryfikowanego wcześniej systemu partyjnego, do których doszło po wyborach w 2012 roku. 13% respondentów chciałoby zaś rządu utworzonego przez koalicję ugrupowań lewicowych, a po 7% opowiedziało się za utrzymaniem obecnego układu (czyli rządu Nowej Demokracji i PASOK) i za jednopartyjnym rządem Nowej Demokracji. Co godne uwagi, jedynie 5% badanych życzyłoby sobie jednopartyjnych rządów opozycyjnej SYRIZY, czyli obecnego lidera sondaży.

3. 49% respondentów uważa, że SYRIZA nie byłaby w stanie skutecznie rządzić, kolejne 13% raczej zgadza się z tą opinią. 23% Greków zgadza się lub raczej zgadza się z tezą, że partia Aleksisa Tsiprasa dałaby sobie z rządzeniem (mniej więcej pokrywa się to z poparciem dla tej partii).

4. 62% badanych zgadza się lub raczej zgadza się ze stwierdzeniem, że obecny gabinet premiera Samarasa nie ma już nic nowego do zaproponowania mieszkańcom kraju. 28% procent jest przeciwnego zdania (zdecydowanie lub raczej).

5. Największa zgodność w ocenie konkretnych ugrupowań, tudzież środowisk politycznych panuje w przypadku partii PASOK, założonej przez legendarnego, choć bardzo różnie ocenianego Andreasa Papandreu. Ugrupowanie, które między 1981 a 2011 rokiem sprawowało samodzielne rządy w Grecji w sumie przez ponad 20 lat, a od ponad półtora roku współtworzy koalicję, dziś zdaje się zmierzać do końca swej misji. Tak przynajmniej uważa 82% badanych, którzy zdecydowanie lub raczej (odpowiednio 68% i 14%) zgadzają się z tezą, że historyczny cykl PASOK właśnie się domyka. Jedynie 12% respondentów widzi jeszcze miejsce dla tej partii na greckiej scenie.

Cóż..., póki co poparcie dla PASOK wciąż znajduje się powyżej progu wyborczego. "Ciekawe, co o tym wszystkim pomyślałby Andreas?" - to pytanie pewnie od czasu do czasu zadają sobie działacze i sympatycy tego ugrupowania, a także ci, którzy kiedyś na nie głosowali, a dziś wspierają inne środowiska lewicowe. Niektórzy jeszcze zapewne pamiętają czasy, gdy partia - na początku swej drogi - miała 12 posłów w parlamencie, by w kolejnych wyborach zdobyć 172 mandaty. Dum spiro, spero...

E. Wenizelos
Obecny szef PASOK Ewangelos Wenizelos (fot. "Kathimerini")

6. Większość "konstytucyjną" osiągnęło poparcie Greków dla pozostania kraju w strefie euro - 65% badanych nie chce zmian w tym zakresie. 29% pytanych pragnęłoby natomiast wyjścia ze strefy euro i powrotu do waluty narodowej. Komentatorzy zauważają, że jest to jeden z najwyższych wyników "poparcia" dla waluty euro, notowanych w ostatnich latach, a zatem na razie nie ma fundamentalnych zagrożeń dla środowisk politycznych, wspierających ten kierunek reform w państwie, który zakłada utrzymanie wspólnej waluty.

7. Ciągle istotna pozostaje także kwestia faszyzującego ugrupowania Złoty Świt i działań, jakie wobec niego podejmowane są przez odnośne władze. Większość badanych (64%) popiera aresztowania i stosowanie innych środków zapobiegawczych wobec tych konkretnych członków partii, w stosunku do których istnieją uzasadnione podejrzenia, iż dopuszczali się zachowań przestępczych. 24% nie popiera tych czynności.

Zarazem, jedynie 39% ankietowanych zgodziłoby się na ewentualne wykluczenie Złotego Świtu z udziału w wyborach i innych procedurach demokratycznych poprzez jego delegalizację. 50% badanych twierdzi, że nie powinno się stosować tego rodzaju "odpowiedzialności zbiorowej" wobec ugrupowania jako całości.

Metryczka badania: 17-22 stycznia 2014 r., wywiad telefoniczny, reprezentatywna próba 1106 osób. Błąd oszacowania: 2,4%.

Zob. też Grecy o swojej ojczyźnie na koniec 2013 roku.

piątek, 24 stycznia 2014

Cyfrowe archiwum greckiej telewizji publicznej wznowiło działalność

Po kilku miesiącach przerwy spowodowanej zamknięciem greckich mediów publicznych (ERT) działalność wznowiło internetowe archiwum cyfrowe, prezentujące kilkudziesięcioletni dorobek radiofonii i telewizji greckiej. Aktualnie archiwum działa pod szyldem tymczasowej telewizji publicznej, ale wykorzystuje technologie opracowane jeszcze w okresie istnienia ERT.

Historia greckiej telewizji
Logotypy kolejnych "wcieleń" greckich nadawców państwowych/publicznych (fot. EDT)

W archiwum zgromadzono m.in. materiały, które przekrojowo pokazują dorobek greckiej telewizji publicznej, począwszy od "nieśmiałego" debiutu w latach 60. XX wieku, a skończywszy na ostatnich latach istnienia ERT. Według zapewnień autorów, jest to najbogatsze cyfrowe archiwum dźwiękowo-wizyjne w Grecji, w dodatku dostępne dla każdego użytkownika. Do tej pory skatalogowano ok. 450 000 jednostek archiwalnych. Podkreśla się, że zasoby mediów publicznych stanowią ok. 70% wszystkich materiałów audiowizualnych, jakie powstały na terenie Grecji.

W tych dniach wznowiony został dostęp do części archiwów telewizyjnych, muzycznych i fotograficznych. Zbiory radiofonii greckiej pozostają niedostępne.

A oto link do przykładowego materiału telewizyjnego. Jest to odcinek składającego się z 15 części serialu dokumentalnego pt. "20 χρόνια επίκαιρα 1947-1967" ("Wydarzenia dwudziestolecia 1947-1967"), który opowiada o doniosłych wydarzeniach politycznych w Grecji na przełomie lat 1966/67, a zatem na kilka miesięcy przed przejęciem władzy w kraju przez wojsko (dyktatura "czarnych pułkowników"). Na archiwalnych zdjęciach zobaczymy m.in.:

- powołanie rządu Joanisa Paraskiewopulosa;
- grecko-amerykańskie rozmowy prowadzone w tym krytycznym okresie (w tym odniesienia do "doktryny Trumana" o odpychaniu komunizmu);
- wspomnienia byłego premiera Jeorjosa Rallisa (bliskiego współpracownika Konstantinosa Karamanlisa) oraz Andreasa Mothoniosa (sekretarza ówczesnego lidera opozycji Jeorjosa Papandreu); a także "lżejsze" fragmenty:

- życzenia noworoczne króla Konstantyna;
- sceny z zabawy sylwestrowej 66/67;
- ateńskie ulice przyozdobione świątecznie.

Tyle ciekawych informacji i scen z Grecji tamtych lat, a to tylko jedna z tysięcy pozycji archiwum :)

środa, 1 stycznia 2014

Książka o "kwestii macedońskiej" nagrodzona przez Akademię Ateńską

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia (20 XII) Akademia Ateńska (Aκαδημία Aθηνών) przyznała doroczne nagrody autorom dzieł, które w mijającym roku wniosły "istotny wkład w rozwój nauki, sztuki i humanizmu". W kategorii "praca archeologiczna lub historyczna dotycząca obszaru Macedonii" uhonorowana została książka Jorgosa Kalpadakisa pt. Kwestia macedońska 1962-1995. Od ciszy do dyplomacji społecznej (Το μακεδονικό ζήτημα (1962-1995). Από τη σιωπή στη λαϊκή διπλωματία), wydana w 2012 roku.

Akademia Ateńska budynek główny
Gmach Akademii Ateńskiej (fot. A.A.)
Można stwierdzić, że jest to kolejny dowód na swoistą "żywotność" nierozwiązanego od lat problemu nazwy Byłej Jugosłowiańskiej Republiki Macedonii (FYROM), który nieustannie przewija się w rozmowach greckich dyplomatów z przedstawicielami innych państw i z którego wciąż nie ma - z różnych względów - zadowalającego wszystkie strony wyjścia. Książka ta znakomicie pokazuje, jak w wyniku zbiegu różnych decyzji i okoliczności z początku lat 90. XX wieku doszło do tego, że w międzynarodowej przestrzeni publicznej do dziś funkcjonują takie dziwne "twory" jak np. "FYROM", "Macedonia-Skopje" itp.

Kwestia macedońska okładka
Okładka nagrodzonej książki Jorgosa Kalpadakisa (fot. Kastaniotis)
Z mojego punktu widzenia powyższa informacja jest o tyle interesująca, że praca Kalpadakisa stanowiła jedno z najważniejszych źródeł wykorzystanych przeze mnie podczas przygotowywania referatu pt. "Kwestia macedońska" w polityce wewnętrznej i zagranicznej Grecji w latach 1991-1995, który miałem przyjemność przedstawić na konferencji "Bałkany w XXI wieku: Tożsamość. Państwo narodowe. Integracja europejska", organizowanej przez Instytut Europeistyki UW 10 kwietnia 2013 r. Intuicja odnośnie do przydatności i jakości tej pozycji okazała się słuszna :)

czwartek, 26 grudnia 2013

"Operacja grecka" NKWD 1937-38

Grudzień 1937 roku był początkiem dramatycznych wydarzeń, które dotknęły diasporę grecką, zamieszkującą terytorium Związku Sowieckiego. Właśnie wtedy bowiem rozpoczęto realizację rozkazu nr 50205, podpisanego przez Nikołaja Jeżowa, szefa NKWD, zakładającego rozprawę z „wrogami ludu”, należącymi do greckiej wspólnoty narodowej. Działania podjęte wówczas przez sowiecką bezpiekę wobec Greków przeszły do historii pod nazwą „operacja grecka” (ros. Gretseskayia Operatsia, gr. Ελληνική Επιχείρηση), a ich dokumentacją od lat zajmuje się historyk Wlasis Antzidis.

Przypomina on, że w latach 20. XX wieku liczbę Greków zamieszkujących ZSRR szacowano na 300 000 - 440 000 (z czego ok. 1/3 posiadało greckie obywatelstwo), trudno jednak ustalić te wartości w sposób precyzyjny. Przykładowo, z zachowanej notatki sowieckiego ambasadora w Atenach, pochodzącej z połowy lat 20. XX wieku, wynikało, iż w jego kraju przebywać miało 200 000 obywateli greckich. Z kolei, inne źródła rosyjskie z 1925 roku, przywoływane przez Antzidisa, wspominały nawet o 300 000 samych tylko obywateli greckich zamieszkujących terytorium ZSRR.

Po 1905 roku Grecy obecni byli we wszystkich stronnictwach politycznych Rosji; w okresie rewolucji październikowej walczyli po stronie bolszewików, mienszewików, Białych etc. W wyniku zwycięstwa frakcji bolszewickiej, jedyną grecką grupą polityczną, która przetrwała, byli właśnie bolszewicy, zorganizowani w Greckich Komitetach Partyjnych (gr. Ελληνικές Κομματικές Επιτροπές) w ramach partii komunistycznej. Liderzy tych komitetów stali się zarazem przywódcami greckich społeczności rozsianych w różnych regionach kraju. Do ich sukcesów Antzidis zalicza m.in. utworzenie czterech Greckich Obwodów Autonomicznych (gr. Αυτόνομες Ελληνικές Περιοχές) w ramach ZSRR oraz rozwój szkolnictwa greckiego. Obwody te odnotowywały stały wzrost ludności greckiej, związanej m.in. z napływem komunistów uchodzących z Grecji (począwszy od 1928 roku; szczyt tej emigracji nastąpił w 1936 roku, wraz z nastaniem dyktatury Joanisa Metaksasa).

Szkoła grecka w Suchumi (Gruzja/Abchazja), lata 30. XX w.
Szkoła grecka w Suchumi (Gruzja/Abchazja), lata 30. XX w.

W ramach „operacji greckiej” od grudnia 1937 roku NKWD aresztowała ok. 15 000 Greków, wśród których znaleźli się przedstawiciele wszystkich grup tworzących grecką diasporę, w tym dawni uchodźcy z Bałkanów oraz nowi uchodźcy polityczni – przeważnie greccy komuniści. Bliższe szacunki wskazują, że większość aresztowanych pochodziła z Krasnodaru i okolic oraz z obszaru między Donieckiem i Mariupolis. Około 1500-osobową grupę stanowili także Grecy pontyjscy z Gruzji i Armenii. Ocenia się, że około 90% aresztowanych zostało rozstrzelanych.

Jak komentuje Antzidis, z punktu widzenia wielu ówczesnych Greków mieszkających w ZSRR „operacja grecka” oznaczała kres marzeń o istnieniu „niezwykłej, małej, sowieckiej Grecji”, ulokowanej na wybrzeżu Morza Czarnego, „socjalistycznej matki-ojczyzny” stanowiącej swoistą przeciwwagę dla „burżuazyjnej” Grecji, rządzonej przez Metaksasa.

gazeta Kokkinos Kapnas
Oficjalny organ prasowy greckich komunistów, ukazujący się na Kaukazie w latach 1932-1937. Na zdjęciu wydanie z okazji 16. rocznicy rewolucji październikowej.

Pamiętać należy, że „operacja grecka” była jednym z wielu zbrodniczych działań NKWD, wymierzonych m.in. przeciwko mniejszościom narodowym w Związku Sowieckim. Wlasis Antzidis wylicza, że rozkaz dotyczący Greków był trzynastym z całej „serii” podobnych operacji (zwanych "narodowościowymi"). Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o „operacji polskiej”, która w tym samym okresie pochłonęła co najmniej 111 000 ofiar. Więcej o tym można poczytać i posłuchać tutaj oraz tutaj.

Opracowanie na podstawie: Βλάσης Αγτζίδης, Ο σκληρός Δεκέμβρης του ’37, „Kathimerini” 22 XII 2013 r. Fotografie ze zbiorów Wlasisa Antzidisa.