Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekonomia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekonomia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lutego 2015

Mikis Theodorakis mobilizuje Aleksisa Tsiprasa

Mikis Theodorakis, światowej sławy kompozytor grecki, którego utwory nieustannie zabawiają turystów przechadzających się po ateńskiej Place, na krajowej scenie publicznej znany jest również ze swojego ideowego zaangażowania i otwarcie manifestowanych sympatii do miejscowej lewicy, i to raczej tej o profilu komunizującym, aniżeli socjaldemokratycznym. Obecnie Thedorakis duże nadzieje pokłada w rządzącej od miesiąca Koalicji Radykalnej Lewicy (SYRIZA) i jej charyzmatycznym liderze Aleksisie Tsiprasie.

Mikis Theodorakis i Aleksis Tsipras, luty 2015 r. (fot. "Mega")

W opublikowanym w ostatnią niedzielę (22 II) liście, adresowanym do Tsiprasa, kompozytor apeluje do władz SYRIZY, aby znalazły one w sobie dość siły, by "stanowczo odpowiedzieć NIE niemieckiemu NEIN", stale kierowanemu, jego zdaniem, w stronę Grecji przez Wolfganga Schaeuble. Theodorakis podkreśla, że SYRIZA wraz z koalicjantem dysponuje większością w parlamencie i wzywa tę partię do wypełnienia woli narodu odnośnie do przyszłości kraju, w tym w szczególności relacji Grecji z jej wierzycielami. Według kompozytora, naród odrzucił "śmiertelny uścisk" zaordynowany przez "troikę", a nowo wybrane władze Grecji dysponują silnym demokratycznym mandatem, którym mogą posłużyć się w rozmowach z partnerami zewnętrznymi, by "raz na zawsze" uwolnić się z owego uścisku i znieść zawarte wcześniej układy.

"Drogi Aleksisie - pisze Mikis Theodorakis do premiera Grecji - zwróć uwagę, że żyjemy obecnie w 2015 roku, nie zaś w tych ponurych czasach, gdy obce siły z łatwością pogrywały sobie naszą ojczyzną, a my nie mieliśmy dość siły, by je powstrzymać. Jeśli pójdziesz drogą, którą Ci proponuję, nie będziemy na niej sami. Wiatr historii zaczyna wiać z innego kierunku, światowa opinia publiczna jest po naszej stronie. Teraz już nikt nam nie przeszkodzi w zawieraniu takich porozumień gospodarczych, które będą zgodne z naszym interesem".

sobota, 21 lutego 2015

Kompleks wyższości

Satyryczny komentarz do ostatnich "greckich" negocjacji w ramach "Eurogrupy":

rys. "Kathimerini"

- Panie ministrze Warufakis, wszyscy, jak tu siedzimy, legitymujemy się dyplomami najlepszych uczelni świata. Dlaczego zatem pana nie rozumiemy? - przewodniczący Eurogrupy pyta greckiego ministra finansów.

- Ponieważ mają państwo kompleks wyższości - odpowiada minister Warufakis.

poniedziałek, 6 października 2014

Pesymistyczne nastroje na Cyprze

Ponad połowa Greków cypryjskich (51,2%) sądzi, że sprawy w kraju zmierzają w złym kierunku. Niespełna jedna trzecia (30,1%) uważa natomiast, że Cypr podąża we właściwą stronę. Takie rezultaty przynosi najnowsze badanie opinii publicznej na wyspie Afrodyty.

Zdecydowana większość (71,4%) obywateli greckiej części Cypru twierdzi, że ich osobista sytuacja społeczno-ekonomiczna jest gorsza niż w roku ubiegłym, 18% nie zauważyło zmian, zaś zaledwie 10,6% odczuło poprawę w porównaniu z 2013 rokiem. Przewidywania na przyszłość również nie są optymistyczne - 57,4% badanych uważa, że 2015 rok będzie dla nich jeszcze gorszy niż bieżący, 14,3% oczekuje stabilizacji, zaś 16,2% ma nadzieję na poprawę.

Sprawy w kraju idą w złym kierunku - ocenia większość Greków cypryjskich (fot. iefimerida.gr)

Co ciekawe, mimo raczej kiepskiej oceny sytuacji w kraju oraz we własnym gospodarstwie domowym, aż 42,1% ankietowanych ocenia, że rząd Cypru dobrze wypełnia swe obowiązki, przeciwnego zdania jest 36,2% mieszkańców wyspy. 18,9% badanych nie ma zdania na temat pracy rządu. Jeszcze lepsze oceny zbiera prezydent republiki Nikos Anastasiadis - 44,6% rodaków jest zadowolonych z jego pracy, 34,3% wystawia mu opinię negatywną, zaś 16,4% nie może się zdecydować.

Cypryjskie władze raczej nie czują na swych plecach oddechu rozpędzonej opozycji, bowiem zaledwie 10,6% elektoratu pozytywnie ocenia działania ugrupowań opozycyjnych. Aż 69,6% badanych negatywnie recenzuje pracę opozycji, a 14,6% pytanych nie wystawiło jej żadnej noty.

Powyższe dane znajdują swe odzwierciedlenie w poparciu dla poszczególnych partii politycznych na Cyprze. Współrządzące Zgromadzenie Demokratyczne (DISY, gr. Δημοκρατικός Συναγερμός, ΔΗ.ΣΥ.), z którego wywodzi się również wybrany w 2013 roku prezydent Anastasiadis, cieszy się poparciem 24,8% ankietowanych, zaś główne ugrupowanie opozycyjne - Postępowa Partia Ludu Pracującego (AKEL, gr. Ανορθωτικό Κόμμα Εργαζόμενου Λαού, Α.Κ.Ε.Λ.) mogłaby obecnie liczyć na 16,1% głosów.

Badanie uzupełniało pytanie o ingerencję arcybiskupa Cypru w sprawy polityczne i ekonomiczne państwa. Większość badanych (59,1%) negatywnie ocenia tego rodzaju działalność głowy lokalnego Kościoła ortodoksyjnego, 31,6% wyraża się o niej pozytywnie, zaś 7,5% nie ma zdania.

czwartek, 11 września 2014

Kim jest i co myśli współczesny Turek

Dzisiejsze internetowe wydanie dziennika "Wima" przynosi omówienie ciekawych badań, zatytułowanych "Nacjonalizm w Turcji i na świecie". Prowadzone były one przez dwóch tureckich badaczy, Alego Tsarkoglu (Koç University) i Ersin Kalaikoglu (Sabancı University).

- "Turcja pozostaje krajem etnocentrycznym, mimo że jej rząd jest aktywny w przestrzeni międzynarodowej. Przeciętny Turek obawia się wyzwań i zagrożeń płynących z zagranicy. W podobnych kategoriach patrzy np. na uchodźców, choć stwarza pozory, że to zjawisko w ogóle go nie niepokoi - ciekawa egzemplifikacja mocno ograniczonego spojrzenia na świat zewnętrzy, cechującego nasz naród. W rzeczywistości bowiem każdy, kto nie mówi po turecku, odbierany jest jako źródło zagrożenia. Badanie wykazało również, że choć jesteśmy dumni z naszych osiągnięć, niewiele z tego wynika [np. dla przełamywania kompleksów]" - mówi jeden z autorów opracowania.


turecka duma
Turecka duma (fot. "Wima")

Świat Turka ogranicza się do jego własnego "obejścia" - rodziny i sąsiedztwa, brak mu poczucia uczestnictwa w szerszych relacjach międzynarodowych, które zresztą niewiele go obchodzą. Stosunki międzynarodowe odbiera bowiem jako coś niezwykle skomplikowanego i trudnego do zrozumienia. Chyba że polityczni przywódcy państwa objaśnią mu je w prostych słowach. Zdecydowana większość Turków nie miała też żadnych osobistych kontaktów z zagranicą. Jeśli Turek z kimś się przyjaźni, to wyłącznie z innym Turkiem.

Choć gospodarka turecka jest otwarta na kapitał zagraniczny, społeczeństwo tureckie pozostaje w tym zakresie bardzo zachowawcze. Niemal wszyscy badani Turcy opowiadają się przeciwko prywatyzacji, czy też ograniczeniu roli państwa w gospodarce. Przeciwnie, Turcy oczekują od państwa aktywnej roli w przestrzeni gospodarczej, popierają interwencjonizm państwowy oraz stosowne regulacje prawne w tym zakresie. Turcy są przekonani, że jeśli gospodarka działa dobrze, to znaczy, że państwo prawidłowo wywiązuje się ze swych zadań na tej płaszczyźnie.

Turcy często zdradzają objawy bardzo prostego, pozbawionego głębszej analizy myślenia, a władze umiejętnie to wykorzystują. Na przykład, z powszechnym zadowoleniem przyjęta została wypowiedź ówczesnego premiera, a obecnego prezydenta Tayippa Recepa Ergodana, że skoro na mundialu w Brazylii obecne były państwa liczące 5-6 milionów mieszkańców, to ponadsiedemdziesięciomilionowa Turcja także powinna tam być. Jak komentują badacze, tego typu myślenie zabija ducha współzawodnictwa i konkurencyjności, sprzyja przekonaniu, że Turcji pewne rzeczy się najzwyczajniej należą tylko dlatego, że jej potencjał demograficzny zbliżony jest do Niemiec.

Wśród "niezwykle charakterystycznych" cech tureckiej mentalności jest również to, że statystyczny Turek nie czuje się szczególnie związany ani z Europą, ani ze Środkowym Wschodem. Czuje związek jedynie z tym, co znajduje się blisko niego. Na pytanie, czy świat byłby lepszy, gdyby wszyscy byli Turkami, badacze usłyszeli powszechną, entuzjastyczną odpowiedź "TAK". - "Turcy nie znają pojęcia samokrytyki" - komentują autorzy.

Co odróżnia Turków od reszty świata, według samych Turków? To mianowicie, że turecka tożsamość narodowa w pierwszej kolejności oparta jest na fundamencie wyznaniowym. Turkiem jest się nie tyle dlatego, że mówi się po turecku, czy też po prostu odczuwa się przynależność do tego narodu. Turkiem jest się wtedy, gdy jest się muzułmaninem. Pod tym względem Turcja jest krajem jednorodnym, w związku z czym nie istnieje w zasadzie przestrzeń dla dyskusji o jakichkolwiek prawach przynależnych mniejszościom religijnym. Turcy zgadzają się, że w demokracji większość może narzucać swą wolę bez oglądania się na pozostałych.

Nadto, Turcy są przekonani, że w przeszłości nigdy nikomu nie wyrządzili żadnej krzywdy. Powszechnym zjawiskiem jest wypieranie "niewygodnych" faktów z historii państwa. Według autorów, społeczeństwo tureckie nie jest przekonane do konieczności funkcjonowania swobodnej dyskusji i poszanowania zróżnicowanych opinii. Statystyczny Turek uważa, że najlepiej jest zgadzać się z "oficjalnym stanowiskiem" w danej sprawie, w związku z czym opinie odmienne od "oficjalnych" słyszane są rzadko, a jeśli już się pojawią, skutecznie się je wycisza.

PS. Badania z 2012 roku, przeprowadzone przez uniwersytet w Konstantynopolu, wykazały, że 90% Turków odczuwa dumę z przynależności do tego narodu, a 85% określa się mianem wierzących (w 1990 roku było to 75%).

środa, 6 sierpnia 2014

Budżetowe oszczędności uderzą w grecką prasę drukowaną?

W parlamencie greckim toczy się właśnie debata nad kolejnym pakietem ustaw "antykryzysowych" (πολυνομοσχέδιο), przedstawionych przez rząd premiera Antonisa Samarasa. W dwóch punktach zawiera on zapisy, które zdaniem greckich organizacji zrzeszających pracowników i wydawców prasy drukowanej (w tym największej Unii Redaktorów Prasy Codziennej w Atenach, ΕΣΗΕΑ) mogą wpłynąć na istotne obniżenie dochodów w tym sektorze mediów masowych, i tak już najmocniej poturbowanym przez kryzys na rynku reklamowym oraz spadki sprzedaży.

Unia Redaktorów w liście wystosowanym pod koniec lipca do ministra rozwoju i konkurencji zwraca uwagę na dwa artykuły projektu pakietu:
  • artykuł 202 znosi od 1 stycznia 2015 roku obowiązek publikowania drukiem przez organy administracji państwowej określonych typów ogłoszeń publicznych, wyszczególnionych w przepisach pochodzących z 1920 oraz 1955 roku (z późn.zm.);
  • artykuł 152 znosi od 1 stycznia 2015 roku obowiązek publikowania drukiem przez instytucje publiczne wszystkich szczebli ogłoszeń dotyczących wszelkiego typu przetargów na zlecenia finansowane ze środków publicznych.
Dotąd głównym beneficjentem powyższych ogłoszeń była właśnie prasa, w szczególności wpływały one stabilizująco na finanse tytułów lokalnych i regionalnych, które mocno ucierpiały w wyniku załamania gospodarczego w ostatnich latach. Według projektowanych przepisów pakietu antykryzysowego, obowiązki informacyjne o których mowa wyżej, miałyby być wypełniane poprzez platformy internetowe.

pierwsze strony grecka prasa lokalna
Pierwsze strony greckich dzienników regionalnych z Epiru i Tesalii (5 VIII 2014 r.)

Unia Redaktorów zwraca uwagę, że w opinii Głównego Skarbnika Państwa (jednostki podległej ministerstwu finansów) rezygnacja z publikacji ogłoszeń administracyjnych w prasie drukowanej per saldo przyniosłaby budżetowi więcej strat, aniżeli oszczędności, choćby z powodu faktu, że określone ważne informacje nie dotrą do zainteresowanych odbiorców, np. potencjalnych oferentów w przetargach publicznych.

Oczywiście, Unia nie ukrywa, że największe straty w wyniku ewentualnego wprowadzenia w życie projektowanych rozwiązań poniesie rynek prasy drukowanej, który najbardziej ucierpiał "z powodu spadku wpływów reklamowych oraz czytelnictwa, będących wynikiem kryzysu gospodarczego, który niszczy kraj". Jedną z konsekwencji ww. przepisów byłaby likwidacja najsłabszych tytułów lub daleko idące ograniczenie przez nie działalności oraz dalszy wzrost bezrobocia w sektorze medialnym, w którym w ostatnich latach "zniknęły już tysiące miejsc pracy". Nie trzeba dodawać, że kolejni zwolnieni dziennikarze z dnia na dzień staliby się "klientami" oblężonych greckich urzędów pracy, a cios zadany nadwątlonemu pluralizmowi na rynku informacji i opinii w gruncie rzeczy nie przysłużyłby się nikomu.

Tekst listu Unii Redaktorów: ΕΠΙΣΤΟΛΗ ΠΡΟΣ ΤΗΝ ΗΓΕΣΙΑ ΤΟΥ ΥΠΟΥΡΓΕΙΟΥ ΑΝΑΠΤΥΞΗΣ ΕΝΟΨΕΙ ΤΟΥ ΠΟΛΥΝΟΜΟΣΧΕΔΙΟΥ ΠΟΥ ΚΑΤΑΡΓΕΙ ΥΠΟΧΡΕΩΤΙΚΕΣ ΔΗΜΟΣΙΕΥΣΕΙΣ ΣΤΟΝ ΤΥΠΟ (28 VII 2014 r.)

Zob. też Nowy pakiet greckich ustaw antykryzysowych (marzec 2014 r.).

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rośnie liczba uchodźców napływających do Grecji

Znaczący i "niepokojący" wzrost liczby uchodźców napływających do Grecji z Turcji, zarówno drogą lądową, jak i morską, odnotowują greckie służby imigracyjne. Większość uchodźców pochodzi z Syrii, a ich liczba rośnie systematycznie z miesiąca na miesiąc. Jak podaje prasa, grecka straż morska codziennie w różnych częściach Morza Egejskiego namierza statki z uciekinierami z Bliskiego Wschodu.

W pierwszym półroczu 2014 roku liczba przyjętych uchodźców wzrosła o 131,55% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. W lipcu br. Ateny odnotowały kolejnych 4175 osób przybyłych nielegalnie drogą morską (rok wcześniej 1538) i 134 osoby drogą lądową (rok wcześniej 63). Łącznie w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2014 roku greckie służby zarejestrowały 15104 uchodźców, którzy nielegalnie przedostali się do tego kraju; w analogicznym okresie 2013 roku było to niecałe 6200 osób.

uchodźcy w Grecji
Mapka pokazująca liczbę nielegalnych imigrantów zarejestrowanych przez służby greckie w okresie I-VII 2014 r. na obszarze Morza Egejskiego i lądowej granicy z Turcją (fot. "K")

Zwraca się uwagę, że wraz z utrzymującą się napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie Grecja ponosi coraz wyższe koszty ochrony własnych granic, w szczególności granicy morskiej, będącej zarazem granicą całej UE. Policja i inne służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo publiczne wzmacniają kadry przeznaczane do pracy na posterunkach na granicy z Turcją i w całym regionie przygranicznym, a także kadry straży morskiej, patrolującej Morze Egejskie. Przykładowo, 2500 spośród 7310 funkcjonariuszy straży morskiej zajmuje się wyłącznie kwestią nielegalnej imigracji. Służby otrzymują również coraz więcej nowoczesnego, a zarazem kosztownego sprzętu, np. kamery termiczne, radary, pojazdy wyposażone w urządzenia obserwacyjne itp. Sama tylko straż morska dysponuje 44 patrolowymi jednostkami pływającymi, wspieranymi 4 jednostkami Frontexu.

W 2013 roku łączne wydatki przeznaczone na zabezpieczenie greckich granic, będących zarazem zewnętrznymi granicami UE, wyniosły 63 miliony euro. Pomoc finansowa unijnej agencji Frontex (Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Granicach Zewnętrznych Państw Członkowskich Unii Europejskiej) wyniosła ok. 2,6 milionów euro.

środa, 14 maja 2014

"UE pragnie marionetkowych rządów na Ukrainie i w Grecji"

Lider największej partii opozycyjnej w Grecji (SYRIZA, Koalicja Radykalnej Lewicy) Aleksis Tsipras spotkał się wczoraj w Moskwie z wiceministrem spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej Władimirem Titowem. Po spotkaniu Tsipras oświadczył (nawiązując zapewne do tzw. "referendów" przeprowadzanych ostatnio na wschodzie Ukrainy), że "największym problemem współczesnej Europy jest deficyt demokracji". Według lidera greckiej opozycji, "władze Unii Europejskiej pragną, aby w takich krajach jak Ukraina i Grecja rządy sprawowane były przez uległe marionetki, reprezentujące interesy europejskiej elity, a nie interesy własnego narodu".

tsipras w moskwie
Aleksis Tsipras (z prawej) na spotkaniu z wiceszefem rosyjskiego MSZ Władimirem Titowem, Moskwa, 13 V 2014 r. (fot. "K")

Aleksis Tsipras nie omieszkał też "przyłożyć" premierowi Antonisowi Samarasowi, który w jego ocenie już od końca 2011 roku jest w pełni sterowalną marionetką w rękach Jose Manuela Barroso. - "Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że choć grecki lud od początku opowiadał się przeciwko układom z Brukselą, od kilku lat tkwimy w tych układach? - pytał Tsipras. Zadeklarował także, że gdy jego partia przejmie władzę w Grecji, istotnym narzędziem stosowanym przez jego rząd staną się ogólnonarodowe referenda. - "Wierzymy, że to właśnie lud powinien mieć decydujący głos w ważnych sprawach" - stwierdził.

bezrobotni w Grecji
Greccy bezrobotni, potencjalny elektorat Koalicji Radykalnej Lewicy (fot. "Naftemboriki")

W kwestii Ukrainy Tsipras zaznaczył, że należy "poszukiwać dyplomatycznej drogi rozwiązania kryzysu, prowadzić dialog, negocjować, a nie wprowadzać sankcje i zwiększać naciski". - "Lud Ukrainy jest jedynym uprawnionym podmiotem do decydowania o swoim losie, czy to poprzez wybory, czy poprzez referenda" - kontynuował swoją "ludową" retorykę szef SYRIZY.

SYRIZA i jej charyzmatyczny, "rewolucyjny" lider mają szansę wygrać zbliżające się wybory do europarlamentu. Niektóre sondaże dają temu ugrupowaniu nieznaczną (0,5-1%) przewagę nad rządzącą Nową Demokracją. W innych sondażach z podobną przewagą prowadzą zaś konserwatyści premiera Samarasa. Zapewne do ostatniej chwili toczyć się będzie walka o zwycięstwo.

Zob. też Grecy o swojej ojczyźnie na koniec 2013 roku.

czwartek, 1 maja 2014

Doroczny kongres greckiej branży turystycznej z udziałem premiera

Inwestycje rzędu pół miliarda euro w sektorze turystyki w okresie najbliższych 6 lat oraz stopniową liberalizację opodatkowania tego sektora zapowiedział premier Grecji Antonis Samaras, przemawiając na 22. kongresie Związku Greckich Przedsiębiorstw Turystycznych (ΣΕΤΕ). Premier podkreślił, że w tym roku pobite zostanie rekordowe osiągnięcie z roku 2013, gdy Grecję odwiedziło - po raz pierwszy w historii - ponad 20 milionów gości z zagranicy.


Liczba osób przyjeżdżających do Grecji z zagranicy

Wpływy generowane przez sektor turystyczny (w mld euro)

2013 r.

2012 r.

2013 r.

2012 r.

20 111 400

16 946 500

12,15

10,44

Źródło: Bank Grecji (za: „Kathimerini”)

(wszystkie kierunki, wszystkie środki transportu, łącznie z nocującymi na jednostkach pływających)


Samaras zaznaczył, że sektor turystyczny wypracowuje 15% greckiego produktu krajowego brutto - 7% bezpośrednio oraz 8% pośrednio, stymulując inne branże gospodarki. Łącznie tworzy też ok. 220 tysięcy miejsc pracy. Premier stwierdził, że Grecji nie wolno spocząć na laurach i niezbędne jest stałe podnoszenie jakości usług, aby przyciągać coraz bogatszych gości i zachęcać ich do wydawania pieniędzy pod Akropolem, wydłużenie sezonu turystycznego oraz podjęcie działań promocyjnych na kluczowych, a wciąż nienależycie "zagospodarowanych" rynkach, takich jak Rosja, Chiny, Francja i Holandia.

Ateny ulica Hermesa
Ateny, ulica Hermesa (Ερμού), fot. moja
[Ciekawe stare zdjęcia tej ulicy]

Samaras zauważył, że opodatkowanie owej kury znoszącej złote jajka [określenie moje], jaką jest sektor turystyczny, jest "nie do przyjęcia wysokie", i zmiana tego stanu rzeczy jest najważniejszym wyzwaniem dla rządu i wszystkich podmiotów zaangażowanych w tę dziedzinę gospodarki greckiej. Premier stwierdził zarazem, że wszelkie "ruchy w dół" będą musiały być dokonywane z najwyższą starannością i stopniowo, aby nie narazić budżetu na gwałtowną utratę dochodów w początkowej fazie reform. Pierwsze zmiany już się dokonały - zmniejszona została stawka podatku VAT z 23 do 13%, "choć nie była to łatwa decyzja". Zmniejszanie różnych obciążeń podatkowych będzie kontynuowane.

Wśród innych planowanych reform i ułatwień dla "zrównoważonego" rozwoju turystyki premier Samaras wymienił: zmiany w planach zagospodarowania terenu i obszarach leśnych, ułatwienia w uzyskiwaniu różnych zezwoleń, prywatyzację portów, inwestycje infrastrukturalne w miastach turystycznych oraz obszarach nadmorskich (począwszy od Aten), rozwój transportu morskiego, ułatwienia wizowe etc.

Samaras dodał, że wielu z powyższych działań nie należy opisywać wyłącznie w czasie przyszłym, gdyż niektóre zostały już podjęte, inne z kolei wpisują się w określone programy długoterminowe, których realizacja także jest już wdrożona. - "Nie interesuje mnie dziś, czy jutro. Interesuje mnie to, co będzie pojutrze. Nic wielkiego nie zrobimy, jeśli odpowiednio tego nie zaplanujemy i nie wdrożymy prawidłowo. W okresie najbliższych 6 lat rząd przeznaczy pół miliarda euro na inwestycje infrastrukturalne, sektor prywatny dołoży kolejne 3 miliardy. Dokładnie wiemy, co chcemy razem zrobić i co w efekcie chcemy w tym czasie osiągnąć. Opisaliśmy 13 szczegółowych punktów, które zostaną wykonane" - zapowiedział stanowczo szef rządu.

Przewodniczący Związku Greckich Przedsiębiorstw Turystycznych (ΣΕΤΕ) Andreas Andreadis stwierdził, że w przyjętej "Mapie Drogowej 2021 dla greckiej turystyki" branża zakłada, że jej bezpośredni i pośredni wkład w grecki PKB wzrośnie do 20% oraz że rokrocznie generować będzie ona tysiące nowych miejsc pracy, dochodząc do poziomu 300 tysięcy zatrudnionych. Liczba zagranicznych gości ma osiągnąć 24 miliony rocznie, a bezpośrednie wpływy - dojść do kwoty 19 miliardów euro.

turistas Akropol
Turysta pod Akropolem (fot. moja)

Bank Grecji przedstawił natomiast dane dotyczące "hojności" poszczególnych grup narodowych odwiedzających Grecję w 2013 roku. Okazuje się, że najwięcej wydawali Kanadyjczycy (średnio 1388 euro na osobę w czasie jednej podróży), Australijczycy (1369 euro),  Amerykanie (1218 euro), Rosjanie (989 euro), Szwajcarzy (961 euro), Austriacy (898 euro) i Niemcy (838 euro).

Z kolei, najwyższe łączne wpływy zapewnili goście z Niemiec (1,9 mld euro), Wielkiej Brytanii (1,4 mld), Rosji (1,3 mld) i Francji (905,5 mln).

Jeśli chodzi o porty, najwięcej zarobił port w Pireusie (40,3% wpływów z tego rodzaju działalności w kraju), na Kerkirze (13,4%), na Santorini (8,9%), w Katakolo (8,3%) i w Iraklionie (7,1%).

Inne ciekawe dane:

- średni dochód z jednego gościa w 2013 r.: 604,2 euro;
- średni czas pobytu: 8,1 noclegów na terenie Grecji;
- łączna liczba "osobonoclegów" w 2013 r.: 162,9 mln (wobec 142,4 mln w 2012 r.);
- liczba Polaków, którzy przybyli do Grecji w 2013 r. (bez turystów mieszkających na jednostkach pływających): 385 474 (wobec 254 682 w 2012 r.);
- udział Polaków w ruchu turystycznym w Grecji w 2013 r.: 2,2% (wobec 1,6% w 2012 r.).

Zob. też Greckie muzea czynne od rana do wieczora

środa, 30 kwietnia 2014

ABC: grecko-polski gazociąg?

Janis Maniatis, grecki minister środowiska, energii i zmian klimatycznych, opowiedział wczoraj o możliwych planach budowy nowego europejskiego gazociągu, który miałby rozpocząć swój bieg w Grecji, a kończyć w krajach bałtyckich. Maniatis wystąpił na sympozjum zatytułowanym "Od kryzysu do rozwoju. W poszukiwaniu nowych modeli rozwojowych dla Grecji i europejskiego Południa".

Nowy gazociąg miałby nazywać się ABC (Aegean - Baltic Corridor) i być próbą połączenia krajowych systemów transportu gazu ziemnego należących do siedmiu państw UE (Grecji, Rumunii, Bułgarii, Polski, Czech, Słowacji i Węgier). Według Maniatisa, w stosunkowo krótkim czasie i bez angażowania wielkich środków finansowych mógłby on stanowić rozwinięcie tworzonego właśnie korytarza gazowego między Grecją a Bułgarią (IGB, Interconnector Greece-Bulgaria). Jak zapowiedział minister, IGB ma być w pełni funkcjonalny w 2016 roku.

IGB, Interconnector Greece-Bulgaria
Grecko-bułgarski łącznik gazowy (IGB)

Nowy gazociąg miałby być zasilany m.in. ze stacji gazu skroplonego na wyspie Rewithusa, położonej w Zatoce Sarońskiej (działa od 1999 roku, jedna z głównych tego rodzaju instalacji w Grecji, tworzących Narodowy System Przesyłu Gazu Ziemnego), oraz podobnych instalacji, które mają powstać w północnej Grecji. Jak zaznaczył Mianiatis, "nie wiem, czy uda się zbudować dwie takie stacje, ale jedna powstanie na pewno".

instalacje gazowego na Rewithusie
Instalacje gazowe na wyspie Rewithusa (fot. "Wima")

Grecki minister dodał także, że Grecja chciałaby tak konstruować swoją sieć przesyłową, aby móc sprawnie odwracać bieg gazu i w zależności od sytuacji nie tylko przyjmować, ale też wysyłać to paliwo wgłąb kontynentu europejskiego.

Zob. też Tusk o unii energetycznej.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Zagadkowa data startu greckich mediów publicznych

Wciąż nieznana jest data rozpoczęcia emisji programu przez nowe greckie media publiczne (NERIT). Jak pisze dziennik "Wima", na użytek wewnątrzkrajowy władze odpowiedzialne za ład medialny wciąż potwierdzają 28. kwietnia jako pierwszy dzień nadawania, ale jak się okazuje, w przestrzeń międzynarodową Grecy "wypuszczają" zupełnie odmienny sygnał. Biuro Europejskiej Unii Nadawców (EBU) stwierdziło bowiem (w rozmowie z dziennikarzami "Wima"), że prezes NERIT J. Prokopakis poinformował europejskich partnerów, że kierowany przezeń nadawca nie będzie w stanie wystartować przed czerwcem.

Agia Paraskiewi
Stacja metra Agia Paraskiewi: opodal znajduje się ateńska siedziba greckich mediów publicznych (fot. "Ethnos")

Co więcej, Prokopakis powiadomił władze EBU, że naliczany od 1 stycznia abonament RTV (płatność wraz z rachunkiem za prąd) nadal nie trafia na konta NERIT; ma to nastąpić dopiero "od końca kwietnia". Jako twierdzi "Wima", od trzech miesięcy abonament, zamiast na radio i telewizję publiczną, kierowany jest na rachunki skarbu państwa, dzięki czemu rząd pragnie "podkręcić" planowaną pierwotną nadwyżkę budżetową ile tylko się da. - "Takie numery są możliwe wyłącznie w Grecji" - podsumowuje publicysta Dimistris Galanis.

Szykuje się też spięcie między szefostwem NERIT a pracownikami przejściowej, działającej od lata 2013 roku telewizji publicznej (EDT), której zadaniem było i jest nadal "załatanie dziury" powstałej po zamknięciu poprzednich mediów publicznych (ERT), i która ma pracować do momentu startu NERIT. Źródłem konfliktu będzie fakt, że nadal nie jest znany przyszły status pracowników EDT po starcie NERIT. Obawiają się oni, że przez ostatnie miesiące wykonywali "brudną robotę" w polowych warunkach, a teraz, gdy NERIT w końcu zacznie nadawać, stałe miejsca pracy dostaną inni - ci, którzy startują w przeprowadzanych od stycznia konkursach na stanowiska dziennikarskie, techniczne itp. w tworzonej instytucji.

ERT Ateny
Ateny, dawna siedziba ERT, przyszła siedziba NERIT (fot. imerisia.gr)

Według informatorów dziennika, najpoważniejszym problemem, związanym z tworzeniem nowej publicznej instytucji nadawczej w Grecji, jest od samego początku brak jasnego planu działania, z którego wynikałaby jakaś "logika" przeprowadzania kolejnych etapów budowy NERIT. Przykładowo, w styczniu zorganizowano konkurs na premierowe audycje telewizyjne, które miały być emitowane od kwietnia br., ale wiele wskazuje na to, że kwiecień się skończy, a NERIT wciąż nie ruszy. W takich warunkach trudno o np. racjonalne planowanie budżetu, czy też chociażby uzyskanie pełnego członkostwa w EBU.

Nadal nie załatwiono także wszystkich spraw związanych z likwidacją poprzednich mediów publicznych (ERT). Mimo że od 11 czerwca 2013 roku minęło już prawie 10 miesięcy, nie wszyscy byli pracownicy ERT otrzymali należne im odszkodowania za rozwiązanie umów o pracę w trybie natychmiastowym. Wciąż nieznany jest również ostateczny koszt, który budżet państwa poniósł (tudzież nadal ponosi) w związku z zamknięciem ERT.

środa, 2 kwietnia 2014

Greckie muzea czynne od rana do wieczora

Po latach dyskusji, analiz, przygotowań, sabotowania owych przygotowań oraz walki z biurokracją na wielu frontach w końcu stało się: kilkadziesiąt najważniejszych greckich muzeów i stanowisk archeologicznych będzie pracować w sezonie turystycznym od godziny 8 rano do 8 wieczorem. Wczoraj 33 pierwsze placówki rozpoczęły pracę według nowego dwunastogodzinnego grafiku - niektóre zorganizowały z tej okazji dodatkowe atrakcje (koncerty, występy chórów, grup tanecznych itp., inne zaś - po prostu - zmieniły tablice informacyjne przed wejściem.

Akropolis
Wzgórze Akropol (fot. moja)

Wydłużenie pracy najchętniej odwiedzanych przez turystów placówek muzealnych i archeologicznych dyskutowane było od lat, jednak dopiero w ubiegłym roku kwestia ta nabrała realnych kształtów. Minister turystyki Olga Kiefalojani i minister kultury Panos Panajotopulos w styczniu bieżącego roku potwierdzili plany rządu, zmierzające do zwiększenia dostępności greckich skarbów, które - co tu dużo mówić - są skarbami zarówno same w sobie, jak i w kontekście generowanych dochodów budżetowych państwa.

Zob. też  Udany rok dla greckiej turystyki.

Przyspieszonej nieco realizacji tych planów sprzyjał... tegoroczny kalendarz liturgiczny Kościołów chrześcijańskich: katolicy i prawosławni będą obchodzić święto Zmartwychwstania Pańskiego w tym samym czasie, a związane z tym dni wolne od pracy w większości państw Europy i nie tylko oznaczają, że sezon turystyczny "na poważnie"  rozpocznie się już w drugiej połowie kwietnia. Tak przynajmniej sytuację oceniają greckie władze, odpowiedzialne za zarządzanie sektorem turystyki i kultury.

Aby sprostać zadaniu wydłużonej pracy, łączne zatrudnienie w objętych programem placówkach wzrosło o 1122 osoby, które zajmować się będą obsługą techniczną, ochroną zbiorów itp. Warto jednak zauważyć, że program "zwiększenia przyjazności" greckich muzeów i zabytków, realizowany przez ministerstwa kultury oraz turystyki, zakłada nie tylko dłuższą pracę najbardziej "obleganych" placówek, ale też szereg imprez towarzyszących, mających sprawić, że starożytne skarby "ożyją", a obcowanie z nimi nie będzie ograniczać się wyłącznie do ich biernego oglądania. Przedsmak tych atrakcji można było zaobserwować już wczoraj, gdy z okazji inauguracji nowego grafiku w wielu miejscach zorganizowano liczne imprezy kulturalne.

Chór na Akropolu
Chór młodzieżowy na Akropolu, 1 IV 2014 r. (fot. "K")

Knossos
Orkiestra z Iraklionu na stanowisku archeologicznym w Knossos na Krecie, 1 IV 2014 r. (fot. "K")

Nadto, w muzeach mają być stale wprowadzane nowe formy prezentacji zbiorów, np. wykorzystujące techniki multimedialne. W zamierzeniu ma to przyciągać nie tylko turystów zagranicznych, ale też zwiększać kulturalną aktywność samych Greków, zwłaszcza w okresach poza sezonem, gdy odwiedzających spoza kraju jest nieco mniej.

Badania prowadzone przy okazji pilotażowego programu uatrakcyjniania muzeów, prowadzonego na stanowiskach w Delfach, wykazały, że w lutym 2014 roku ruch zwiększył się tam o 50% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Odnotowano też częstsze "powroty" gości, którzy miejsce to już kiedyś zwiedzali. Według planów ministerstwa kultury, programem mają być stopniowo objęte wszystkie placówki muzealne, archeologiczne itp. w Grecji (oczywiście w różnej skali i zakresie).

wtorek, 1 kwietnia 2014

Finanse greckich komercyjnych nadawców telewizyjnych

Grecka Narodowa Rada Radiofonii i Telewizji opublikowała właśnie raport podsumowujący jej działalność w 2013 roku. Wśród wielu interesujących informacji znalazła się między innymi ta odnosząca się do sytuacji ekonomicznej na rynku ogólnokrajowych stacji telewizyjnych.

Analizie za okres 2010-2012 poddano siedmiu nadawców posiadających formalnie koncesję na nadawanie ogólnokrajowe, przy czym zwraca się uwagę, że jeden z nadawców (Alter) od końca 2011 roku nie prowadzi faktycznej działalności z powodu de facto bankructwa. Nadto, należąca do Komunistycznej Partii Grecji stacja "902 ΑΡΙΣΤΕΡΑ ΣΤΑ FM" w 2013 roku zmieniła nazwę na E-TV, co było jednym z efektów perturbacji własnościowych w spółce prowadzącej nadawcę.

  • Suma aktywów nadawców ogólnokrajowych zmniejszyła się o 12% między 2010 a 2011 rokiem oraz o kolejne 5,72% między 2011 a 2012 rokiem [poz. 1 od lewej na wykresie poniżej].
  • Suma kapitałów własnych zmniejszyła się o 10,4% między 2010 a 2011 rokiem oraz o kolejne 23,5% między 2011 a 2012 rokiem [poz. 2].
  • Zobowiązania długoterminowe nadawców uległy zwiększeniu o 49,1% między 2011 a 2012 rokiem. Rok wcześniej zmniejszyły się one o 18,6% [poz. 3].
  • Stale zmniejszały się natomiast zobowiązania krótkoterminowe: o 8,2% między 2010 a 2011 oraz o kolejne 16,8% między 2011 a 2012 rokiem [poz. 4].
  • Obroty zmniejszyły się o 11,9% między 2010 a 2011 rokiem oraz o kolejne 13,4% między 2011 a 2012 rokiem [poz. 6].
  • Zysk sektora przed opodatkowaniem ukształtował się w 2012 roku na poziomie 4,13 mln euro, co oznacza wzrost o 112% w porównaniu do roku 2011, gdy notowana była strata [poz. 8].
grecka tv dane finansowe
Źródło: ΕΣΡ. ΕΚΘΕΣΗ ΠΕΠΡΑΓΜΕΝΩΝ ΓΙΑ ΤΟ ΕΤΟΣ 2013. ΕΓΚΡΙΘΗΚΕ ΑΠΟ ΤΗΝ ΟΛΟΜΕΛΕΙΑ ΚΑΤΑ ΤΗΝ ΕΙΔΙΚΗ ΣΥΝΕΔΡΙΑΣΗ ΤΗΣ 27.03.2014, s. 142.

niedziela, 30 marca 2014

Grecja nie potrafi (nie chce?) przyciągać zagraniczych studentów

Nawet miliard euro rocznie traci grecka gospodarka z powodu niedostosowania uczelni wyższych do standardów międzynarodowych i ich "zamknięcia się w sobie". Szacuje się bowiem, że liczba studentów studiujących poza krajem ojczystym wzrośnie z 800 tysięcy w 1975 roku do 4,3 mln w roku bieżącym (wg OECD). Tymczasem, Grecja nie dość, że nie przyciąga na swoje uczelnie zagranicznych studentów, to wciąż pozostaje jednym z największych "eksporterów" młodych ludzi do innych krajów w stosunku do liczby mieszkańców (obecnie zagranicą studiuje ok. 33 500 Greków; najwięcej w Niemczech - 16,5% oraz we Włoszech - 12,4%).

IHU Kampus Saloniki
Grecki Uniwersytet Międzynarodowy w Salonikach (fot. IHU)

Największym europejskim "importerem" zagranicznych studentów pozostaje Wielka Brytania - obecnie przebywa tam 405 tysięcy pobierających naukę gości, którzy wydają rocznie kwotę rzędu 17 mld funtów. Gdyby Grecja zdołała przełamać swą niemoc w pozyskiwaniu studentów z innych państw, krajowa gospodarka mogłaby być zasilana kwotą rzędu 1 mld euro rocznie. Dwa główne powody owej niemocy to wszechobecna (od dziesięcioleci) grecka biurokracja oraz "całkowity brak chęci" krajowych uczelni wyższych do umiędzynarodowienia programów nauczania.

Najbardziej zaawansowane działania zmierzające do zmiany powyższego stanu rzeczy starają się czynić Saloniki - tutejsze uczelnie (w szczególności państwowy Grecki Uniwersytet Międzynarodowy, gr. Διεθνές Πανεπιστήμιο της Ελλάδος, ang. International Hellenic University) rozwijają programy anglojęzyczne oraz zapraszają profesorów wizytujących z zagranicy. Wciąż jednak niewiele greckich placówek oferuje choćby studia podyplomowe w językach obcych. Władze państwowe nie wydają się jak na razie dostrzegać wagi tego problemu oraz szeregu strat, nie tylko finansowych, lecz także wizerunkowych, jakie Grecja ponosi z tego tytułu. Przykładem dobrze ilustrującym podejście odnośnych urzędów do zagranicznych studentów, są kwestie wizowe dla gości spoza UE i biurokracja z tym związana. Jak mówi Stamos Karamuzis z prywatnego American College of Thessaloniki, "najwyższy czas, abyśmy przestali traktować chętnych do nauki w naszym kraju jak... uchodźców".

piątek, 28 marca 2014

Nowy pakiet greckich ustaw "antykryzysowych"

W przyszłym tygodniu w greckim parlamencie odbędzie się "gorące" głosowanie nad kolejnym pakietem ustaw uzgodnionych (lub jak mówią inni - narzuconych) z tzw. troiką (KE, EBC, MFW). W sumie wprowadza on zmiany w aż 17 obszarach życia społeczno-gospodarczego w kraju.

grecki parlament sala obrad
Sala obrad Zgromadzenia Greków (fot. hellenicparliament.gr)

1. Wprowadza się trzy kategorie mleka, w zależności od długości przydatności do spożycia: pasteryzowane, sterylizowane (UHT) oraz jednodniowe (o przydatności do spożycia do 48 godzin). Handlowa kategoria "mleko świeże" nie zostanie zakazana.

2. Głębokie zmiany na rynku aptekarskim, obejmujące m.in. możliwość prowadzenia apteki w dowolnym obiekcie handlowym (w tym w supermarketach), liberalizację zasad odnoszących się do minimalnych odległości pomiędzy tego typu placówkami oraz innych dotychczas istniejących ograniczeń, a także "uwolnienie" zasad odbywania dyżurów.

3. Liberalizacja rynku przewozów taksówkowych. Zmiany obejmą m.in. umożliwienie wszystkim przedsiębiorstwom hotelarskim posiadania własnych pojazdów obsługujących ich gości. Dotąd taką możliwość miały wyłącznie największe hotele.

taksi i apteka
- Uwolnili rynek przewozów taksówkowych, dlaczego więc skończyliście strajk? - Bo dali nam prawo do prowadzenia apteki. Chce pan coś na grypę? (rys. "K")



4. Liberalizacja zasad handlu w niedziele. Planuje się utworzenie co najmniej trzech "stref turystycznych", w których przez wszystkie niedziele w roku, bez specjalnej zgody władz lokalnych, będą mogły pracować wszystkie placówki handlowe, a nie tylko te małe. System ma być wprowadzony pilotażowo na jeden rok. Oprócz tego, zliberalizowane będą także inne zasady prowadzenia działalności handlowej, m.in. w zakresie wyprzedaży.

5. Liberalizacja rynku usług turystycznych. Dopuszcza się m.in. działalność biur turystycznych, które funkcjonować będą wyłącznie w Internecie, bez posiadania fizycznych placówek. Jedynym warunkiem będzie umieszczenie pojęcia "e-service" w nazwie przedsiębiorstwa.

6. Podniesienie kapitału akcyjnego przez Eurobank Ergasias, które w konsekwencji ma umożliwić prywatyzację tego banku.

7. Zmiany ułatwiające przeprowadzanie "procesów prywatyzacji" w niektórych sektorach gospodarki, m.in. duże i małe porty morskie, transport kolejowy, nieruchomości.

8. Zmiany w systemie podatkowym, obejmujące m.in. podatek od osób fizycznych (np. kwestia kwoty wolnej od podatku), VAT oraz kontrolę skarbową (np. zmniejszenie kar za niewydanie paragonu sprzedaży w wybranych kategoriach dóbr, wprowadzenie nowych sankcji karnych w określonych obszarach itp.).

9. Szczegółowe zmiany w zakresie prowadzenia dokumentacji odnoszącej się do podatku VAT.

10. Szczegółowe zmiany w systemie emerytalnym, mające przynieść "oszczędności" rzędu 350 mln euro.

11. Zmiany obciążeń podatkowych odnoszących się do rynku baterii słonecznych (zasadniczo korzystne dla użytkowników tego typu urządzeń).

12. Pobudzenie konkurencji na detalicznym rynku paliwowym.

13. Liberalizacja zasad certyfikacji cementu wyprodukowanego w krajach spoza Unii Europejskiej.

14. Kwestia odszkodowań i innych regulacji odnoszących się do pracowników zwalnianych z instytucji należących do sektora publicznego.

15. Utworzenie Urzędu Regulacyjnego dla Portów (Ρυθμιστική Αρχή Λιμένων, ΡΑΛ). Będzie on odpowiedzialny za wdrażanie narodowej strategii w obszarze funkcjonowania portów oraz za nadzorowanie poszczególnych jednostek i instytucji portowych. Docelowo w Urzędzie znajdzie zatrudnienie nie więcej niż 50 osób. Według uzasadnienia, stworzenie tego urzędu jest "kluczowe i niezbędne" do "odpaństwowienia" (innymi słowy - prywatyzacji) w szczególności dwóch najważniejszych greckich portów - w Pireusie (ΟΛΠ) oraz Salonikach (ΟΛΘ).

16. Zmiany w systemie zatrudniania kierowców i obsługi technicznej karetek pogotowania.

17. Nowy system kar w zakresie zjawiska korupcji. Dotyczyć on będzie zarówno "dających", jak i "biorących". Przewiduje się m.in. kary pozbawienia wolności od 5 lat wzwyż, a także kary finansowe od 15 do 150 tysięcy euro. System karny i procedury będą takie same dla wszystkich obywateli - premiera, ministrów, posłów, urzędników państwowych, samorządowych, a także pracowników instytucji prywatnych. Przepisy zakładają łagodniejsze traktowanie tych, którzy "uwikłali się w korupcję", lecz wykazują wolę pełnej współpracy z wymiarem sprawiedliwości. Nadto, procedura wprowadza instytucję "świadka interesu publicznego", czyli osoby, która nie jest uwikłana w korupcję, a przekazuje władzom informacje, które przyczynią się do ujawnienia tego typu przestępstw. Będzie jej przysługiwać prawo do pełnej anonimowości oraz m.in. specjalny sposób przesłuchania.

Zob. też "Nietykalny" o korupcji w Grecji oraz Antonis Samaras tnie dotacje dla partii politycznych i walczy z korupcją.

***
To nie pierwszy tego rodzaju pakiet ustaw "antykryzysowych", który procedowany będzie w greckim parlamencie w ostatnich latach. Tym razem postanowiłem szczegółowo przyjrzeć się tym rozwiązaniom i pokrótce je opisać, aby pokazać, jak szeroki zakres spraw obejmuje. Jest to zresztą cecha charakterystyczna wszystkich dotychczasowych pakietów "uzgadnianych" z troiką (zwanych w języku greckim πολυνομοσχέδιο, czyli właśnie "pakiet ustaw"). Nic też dziwnego, że procedurze parlamentarnej zawsze towarzyszy wielkie napięcie polityczne, które obecnie jest tym większe, że koalicja rządząca dysponuje przewagą zaledwie kilku głosów, a wciąż daje się słyszeć, że niektórzy posłowie z obu partii koalicyjnych zgłaszają "poważne zastrzeżenia" do wybranych części składowych pakietu. Nie dziwi również fakt, że niemała część społeczeństwa odbiera te głosowania - delikatnie mówiąc - negatywnie, "przytłoczona" skalą zmian zachodzących w krótkim czasie, a także odnosząca wrażenie, że najgłębsze zmiany dotykają tych, którzy "mają mało, ale najłatwiej im zabrać", a nie tych, którzy "mają dużo, ale zabrać im trudno". A nad tym wszystkim unosi się jeszcze złowrogi duch "nowego wcielenia" Wielkiego Brata, czyli troiki...

Zob. też Grecy o swojej ojczyźnie na koniec roku 2013.

poniedziałek, 24 marca 2014

"Nietykalny" o korupcji w Grecji

Krajowy pełnomocnik ds. walki z korupcją, w przeszłości m.in. sędzia Sądu Najwyższego, Joanis Tendes stawia sobie za cel wyciągnięcie Grecji z "czarnej listy" najbardziej skorumpowanych państw zachodniego świata oraz bezkompromisowe postępowanie w sprawach "transakcji dokonywanych pod stołem". Ta zaraza podraża koszty zawierania umów między przedsiębiorstwami o ok. 10%, a koszty świadczenia usług publicznych przez państwo i samorządy nawet o 25% - wynika z danych przedstawionych przez greckiego "Nietykalnego".

Joanis Tendes
Sędzia Joanis Tendes, specjalny pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją (fot. "K")

Dlaczego "Nietykalny"? Funkcja krajowego pełnomocnika ds. walki z korupcją to zupełna nowość w greckiej przestrzeni społeczno-politycznej, urząd ten istnieje zaledwie kilka miesięcy, pełnomocnik podlega bezpośrednio premierowi, jego kadencja wynosi 5 lat, posiada on dużą swobodę w podejmowaniu różnorakich działań antykorupcyjnych. Joanis Tendes zrezygnował ze stanowiska w Sądzie Najwyższym, by na prośbę szefa rządu spróbować porozrywać sławetną grecką "sieć tysiąca interesów" (gr. "διαπλεκόμενα συμφέροντα"; decyzję ogłosił 31 maja 2013 r.). Oto, co powiedział we wczorajszym wywiadzie dla ateńskiego dziennika "Kathimerini", zatytułowanym "W Grecji wciąż żądają prezencików":

W ostatnich latach, statystycznie rzecz ujmując, zjawisko korupcji w Grecji uległo ograniczeniu, co wiązać należy z bardziej zdecydowanymi, widocznymi działaniami prokuratury i sądów. Wciąż jednak zakres tego zjawiska jest niepokojąco szeroki, a Grecja prezentuje się fatalnie na tle innych państw UE. Z niedawnych badań Komisji Europejskiej wynika, że w okresie 12 miesięcy poprzedzających badanie 7% ankietowanych przedsiębiorców, prowadzących działalność w Grecji, zetknęło się z propozycją zapłacenia łapówki za wykonanie przez organ administracji publicznej określonej czynności; średnia dla UE to 4%. W tym samym badaniu 66% przedsiębiorców przyznało, że korupcja jest poważnym problemem w Grecji, jeśli chodzi o warunki prowadzenia działalności gospodarczej.

Trzeba zauważyć, że korupcja nie jest zjawiskiem o wymiarze jedynie aksjologicznym, moralnym, lecz w sposób wymierny dotyka finansowo każdego z nas, bezpośrednio niszczy system gospodarczy. Policzono, że łapówkarstwo podraża koszty zawierania umów między przedsiębiorstwami o ok. 10%, a koszty świadczenia usług publicznych przez państwo i samorządy nawet o 25%. Żeruje na finansach publicznych, osłabiając zdolność państwa do wypełniania przez nie wszelkich zadań społecznych. Niszczy zdrową konkurencję rynkową, ogranicza inwestycje - a to przecież nasza jedyna droga do wyjścia z kryzysu. W przytoczonych badaniach przedsiębiorcy jasno wypowiedzieli się, jak zjawisko to wpływa na ich działalność i skłonność do jej rozszerzania. Kwestia korupcji często powraca podczas negocjacji Grecji z troiką, ale niezależnie od rozmów z partnerami zagranicznymi musimy z tym walczyć we własnym najlepiej rozumianym interesie.

Jednym z kluczowych zagadnień jest ustawodawstwo odnoszące się do świata polityki, ludzi sprawujących funkcje polityczne - w moich działaniach kwestia ta ma najwyższy priorytet. Stoję na stanowisku, że postępowanie karne wobec posłów, ministrów itp. w sprawach korupcyjnych musi w jak największym stopniu zbliżyć się do procedury przewidzianej dla "zwykłych obywateli".

Źle oceniam wszelkie propozycje zmierzające do relatywizowania odpowiedzialności za łapówkarstwo, np. traktowania jako okoliczność łagodzącą sytuacji, gdy złapany łapówkarz współpracuje z wymiarem sprawiedliwości i zwraca to, co ukradł. Uważam, że ludowe powiedzenie "zabierajcie ukradzione" nie powinno mieć zastosowania w sprawach korupcyjnych, skutkować odstąpieniem od karania winnych. Jeśli zasada złagodzenia kary za współpracę miałaby być stosowana w przypadku najpoważniejszych przestępstw korupcyjnych, skutkowałaby zbyt łagodnymi karami, stworzyłaby mnóstwo problemów, osłabiłaby - w wymiarze dotkliwości kar - całą antykorupcyjną strategię państwa, którą budujemy.

Kolejnym ważnym problemem są zjawiska korupcyjne w siłach zbrojnych, wiele jest tu "czułych punktów", które sprzyjają łapówkarstwu. Mam jednak wrażenie, że istnieje wola wprowadzenia procedur zwiększających przejrzystość finansowania wojska i poddania większej kontroli publicznej wydatków na zbrojenia, które z natury rzeczy i z wielu powodów są drażliwe.

Przygotowywana przez mój zespół strategia składa się z wielu różnych elementów, ponieważ samo zjawisko korupcji jest złożone i wielowymiarowe. Wśród tych elementów wymienić mogę np. kwestie proceduralne, stworzenie systemu kontroli nastawionego na zwalczanie korupcji, programy edukacyjne, w tym uwrażliwianie społeczeństwa na zagadnienia związane z łapówkarstwem, reformę wymiaru sprawiedliwości, w tym polepszenie systemu przepływu informacji celem poprawy jego skuteczności i wydajności. To wszystko wymaga czasu i odpowiednich środków.

Wydatkowanie tych środków, choć są one zapisane w budżecie, z powodów czysto biurokratycznych oraz braku chęci wzięcia odpowiedzialności za określone decyzje, opóźnia się i dzieje się to w chwili, gdy Grecja znów wydaje się nic nie robić w kwestii łapówkarstwa i psuje swoją międzynarodową opinię z powodu - jak to jest odbierane za zewnątrz - braku woli do walki z korupcją. Jestem cierpliwy, ale jeśli powyższy stan rzeczy będzie się przedłużał, wezmę tę odpowiedzialność na siebie.

***

Czy sędzia Tendes, dzięki swej determinacji, wiedzy i doświadczeniu zdoła przebić się przez grecką "sieć tysiąca interesów", zdiagnozowaną jako poważny grecki problem już przez premiera Konstantinosa Mitsotakisa na początku lat 90. ubiegłego wieku? Czy może na wyrost nazwałem go "Nietykalnym", nawiązując do postaci Eliota Nessa? Czas pokaże, ku przestrodze warto jednak przypomnieć fragment tekstu z 1977 roku, w którym jedna z zachodnich gazet oceniała:

Dla najbardziej nękanych przez biurokrację Europejczyków system "przysług", na skutek nieudolności administracji, pełni ważną funkcję społeczną [za: J. Bonarek i inni, Historia Grecji, Kraków 2005].

Czy obecnie, po 37 latach, które upłynęły od publikacji powyższych słów, grecka administracja jest na tyle sprawna, aby społeczeństwo greckie dało się "uwrażliwić" na szkody powodowane przez łapówkarstwo, czy też wciąż zjawisko to będzie traktowane jako niezbędny koszt funkcjonowania w państwie? Czy kary za łapówkarstwo będą dotkliwe i nakładane szybko, jak chce sędzia Tendes, czy zwycięży marazm i "układanie się" ze złodziejami, którzy "dali się złapać"? Dużo tych pytań i póki co chyba nawet sam pełnomocnik nie zna na nie odpowiedzi.

Zob. też Antonis Samaras tnie dotacje dla partii politycznych i walczy z korupcją.

niedziela, 23 marca 2014

Antonis Samaras tnie dotacje dla partii politycznych i walczy z korupcją

Rząd premiera Samarasa walczy o poprawę - mówiąc delikatnie - niespecjalnie pozytywnego wizerunku greckiej klasy politycznej wśród obywateli i od czasu do czasu podejmuje akcje, które mają udowodnić elektoratowi, iż jego wybrańcy - prócz ciągłego przycinania wszelakich świadczeń socjalnych dla ludu, tudzież wprowadzania różnorakich opłat i podatków - potrafią ograniczać finansowo także sami siebie.

Wenizelos Saramas
Wicepremier Ewangelos Wenizelos (pierwszy z lewej) i premier Antonis Samaras (drugi z lewej) na satyrycznym rysunku dziennika "Kathimerini"

Najnowszym pomysłem, który wkrótce pojawi się w parlamencie, jest zmniejszenie budżetowej dotacji dla partii politycznych o 50%, a także zaostrzenie warunków wydatkowania przez partie państwowych pieniędzy. Pomysł nie jest nowy: w latach 2009-2010 bazująca na wynikach wyborczych poszczególnych ugrupowań dotacja wynosiła 55 mln euro, następnie była stopniowo obniżana, by w 2013 roku osiągnąć pułap 20 mln euro. Obecny plan rządu zakłada "ścięcie" dotacji o kolejne 10 mln. Został on przedyskutowany w ubiegłą środę przez liderów koalicji - premiera Antonisa Samarasa oraz wicepremiera i szefa MSZ Ewangelosa Wenizelosa i ma wpisywać się w szerszy pakiet reform zmierzających do bardziej przejrzystego wydatkowania środków publicznych w różnych obszarach. Jednym z elementów pakietu będzie m.in. nowelizacja konstytucji, a całość przedstawiona zostanie publicznie przed wyborami do europarlamentu.

W kwestii finansowania partii politycznych równie ważne jak ograniczenie wydatków ma być także wprowadzenie "amerykańskiego modelu" odnośnie do rozliczania i dokumentowania zarówno przyznanych środków publicznych, jak i pieniędzy pozyskiwanych z innych źródeł. Ugrupowania będą zatem musiały m.in. publikować listy wszystkich swoich prywatnych darczyńców (zob. niżej) oraz ściśle dokumentować każdy wydatek. Nadto, wszyscy członkowie administracji rządowej oraz parlamentarzyści objęci zostaną specjalnym "kodeksem etycznym", zwiększone zostaną również uprawnienia specjalnego, niezależnego od rządu, pełnomocnika do walki z korupcją (funkcję tę pełni były sędzia Sądu Najwyższego Joanis Tendes).

Bezpośrednią kontrolę nad finansami partii politycznych ma sprawować już nie parlament, a specjalna komisja złożona z sędziów, prokuratorów oraz posłów, przy czym posłowie zawsze stanowić mają mniejszość w składzie nowego ciała. Wszystkie datki ze źródeł prywatnych będą imiennie opisywane i raportowane do komisji, a ich wysokość nie będzie mogła przekraczać 50 tysięcy euro od osoby w danym okresie rozliczeniowym.

Zob. też Grecja korupcyjnym "liderem" Europy.

Zauważa się, że propozycje rządu spotkają się z potężnym oporem ze strony partii opozycyjnych, które zarzucać będą koalicji próbę finansowego niszczenia konkurencji, która i tak ma mniejsze możliwości docierania do elektoratu - choćby za pośrednictwem mediów masowych - aniżeli ugrupowania rządzące. Zgoła inne stanowisko zajmują niektóre kręgi lobbystów i prywatnych donatorów, którzy twierdzą, że dla "oczyszczenia" zasad gry, budżetowe finansowanie partii powinno zostać jeszcze bardziej ograniczone lub nawet zupełnie zlikwidowane.

Warto także podkreślić, że projekt ograniczenia dotacji dla partii oraz zwiększenia przejrzystości ich finansowania i rozliczania wydatków rozpatrywany będzie w kontekście o wiele szerszego pakietu różnych przepisów uzgadnianych z tzw. troiką. Wśród nich znajdują się takie - na pierwszy rzut oka niemające ze sobą nic wspólnego kwestie - jak np. podatki od nieruchomości, zmiana definicji "świeżego mleka" poprzez wydłużenie jego przydatności do spożycia do 10 dni, tudzież podniesienie kapitałów własnych przez banki. Już wiadomo, że nie wszyscy posłowie koalicji do wszystkich tych propozycji odnoszą się pozytywnie - np. były premier Jeorios Papandreu (PASOK) krytycznie odnosi się do przepisów bankowych, a kilku posłów z obu partii koalicyjnych niechętnie spogląda na "sprawę mleczną". Wicepremier Ewangelos Wenizelos uznał to drugie zagadnienie za krytyczne i zaapelował do swoich posłów: "Nie grajmy mlekiem w tak istotnej sprawie jak finansowe przetrwanie naszego kraju!".

Zob. też O kondycji greckiej demokracji.

Niemniej, z punktu widzenia premiera Samarasa to właśnie ten pakiet ma kluczowe znaczenie, więc zgłaszane są obawy, że kwestia pieniędzy dla partii może zostać "złożona na ołtarzu" w zamian za "przepchnięcie" pakietu podatkowo-mleczno-bankowego, zwłaszcza że ma on być głosowany już 31 marca br. Z drugiej strony, dość długi okres między tą datą a planowaną debatą nad pakietem "partyjno-korupcyjnym" daje nadzieje, że "w ten czy inny sposób" liderom koalicji uda się namówić swoich posłów do zatwierdzenia obu bloków przepisów. Zobaczymy, jak będzie :)