środa, 15 stycznia 2014

Nowa Demokracja? Raczej "Brak Demokracji"!

Mój ulubiony "europarlamentarzysta" Nigel Farage z UKIP w końcu dobrał się do skóry także i Antonisa Samarasa, co oczywiście ma związek z prezydencją Grecji w Radzie UE. Oto, co waleczny rycerz Albionu miał do powiedzenia greckiemu premierowi:


Mina Antonisa Samarasa (1:09) - jak to mówią - bezcenna ;)

Stacje prywatne w Grecji przejmują koszykarskie prawa

Międzynarodowa Federacja Koszykówki (FIBA) potwierdziła zawarcie umowy z komercyjną telewizją ANT 1 oraz cyfrową platformą OTE TV w sprawie nabycia przez te podmioty praw do transmisji na terenie Grecji mistrzostw świata 2014 w Hiszpanii oraz mistrzostw Europy 2015 na Ukrainie. Dostępna w rozsiewie naziemnym ANT 1 w otwartym pasmie pokaże mecze reprezentacji Grecji oraz inne określone spotkania, zaś satelitarna OTE TV w pasmie kodowanym będzie mogła relacjonować wszystkie wybrane przez siebie pojedynki. Obaj nadawcy transmitowali już na podobnych zasadach ubiegłoroczne mistrzostwa Europy w Słowenii.

Fiba Spain 2014
Logo mistrzostw świata w koszykówce mężczyzn Hiszpania 2014 (fot. FIBA)

Warto zauważyć, że wcześniej prawa do zawodów w Słowenii posiadała telewizja publiczna ERT, jednak w wyniku zamknięcia tego nadawcy przez władze Grecji oraz braku możliwości podjęcia transmisji przez tymczasowego nadawcę publicznego, FIBA podjęła współpracę z podmiotami prywatnymi.

Co ciekawe, ERT posiadała także prawo pierwokupu praw do międzynarodowych zawodów FIBA w 2014 i 2015 roku, jednak jej prawny następca nie potwierdził chęci sfinalizowania transakcji, w związku z czym światowa federacja ponownie porozumiała się z ANT 1 i OTE.

Nowa grecka telewizja publiczna (NERIT) posiada w tej chwili prawa do piłkarskich mistrzostw świata w Brazylii oraz do relacji z rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA do końca obecnego sezonu. W pierwszej połowie stycznia br. publiczny nadawca wpłacił 2,6 mln euro tytułem kolejnej raty za prawa do mundialu, w najbliższych dniach ma też zapłacić 5,4 mln euro za transmisje Ligi Mistrzów. Podobne działania w przypadku popularnej w Grecji koszykówki nie zostały podjęte.

Zob. też Grecka grupa medialna Antenna w Polsce? oraz Siódma "miesięcznica" zamknięcia ERT.

wtorek, 14 stycznia 2014

Sto lat!

Wczoraj urodziny obchodził Jacek Gmoch - żywa legenda zarówno polskiej, jak i greckiej piłki nożnej. Piłkarz m.in. Legii Warszawa, selekcjoner reprezentacji Polski, a w Grecji trener wielu klubów, w tym mistrz kraju z Panathinaikosem Ateny. Niektórzy do dziś pamiętają historyczny, acz przegrany dwumecz "Koniczynek" z Liverpoolem w półfinale Pucharu Europy (sezon 1984/85).


Kto by pomyślał, że stadion Panathinaikosu, na którym swoje boje toczyła także Legia, z zewnątrz wygląda dość kameralnie.

Apostolos Nikolaidis Stadion
Stadion Panathinaikosu (Apostolos Nikolaidis), widok od strony ulicy Tsocha (fot. moja)

Mam nadzieję, że w tym roku znów zobaczymy i usłyszymy trenera Gmocha, choćby przy okazji jego niezastąpionych komentarzy w kontekście meczów Grecji na mundialu w Brazylii :) Sto lat!

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Grecka grupa medialna Antenna w Polsce?

Informowałem niedawno o tym, że jedna z największych greckich grup medialnych - Antenna- wzmocniła swą kadrę zarządzającą, zatrudniając Petera Smitha, człowieka z doświadczeniem nabytym m.in. w NBC Universal International.

Oto, co nowy dyrektor zarządzający greckiej korporacji powiedział dziennikowi Financial Times:
Antenna, one of the largest media companies in Greece, will explore opportunities in countries including Turkey, Poland, Romania and Hungary. Mr Smith said he believed that markets there would improve.

“My sense is that we’re seeing the bottom of the advertising markets,” he said. “There are real opportunities to buy and build and invest in assets now for the brave.”
I dalej:
Mr Smith said he would initially look at “smaller acquisitions” of about €50m in production companies, free-to-air television, pay television, distribution via the internet and other areas.
The appointment of Mr Smith is a sign that the company is preparing to accelerate its expansion across eastern Europe and is interested in pay TV and content production.
“What’s interesting about this part of the world,” Mr Smith said, making a contrast with established markets such as the UK, “is that dramas can be produced at a tenth of the price.”
Productions companies in eastern Europe could be acquired at valuation multiples of as little as two times earnings, he said, compared with about 10 times in the UK and the US.

Ewentualna obecność kapitału greckiego na rynku medialnym w Polsce z pewnością byłaby niezmiernie interesująca z bardzo wielu względów. Warto zatem przyglądać się zapowiadanej ekspansji grupy Antenna, należącej do potężnej rodziny greckich... armatorów okrętowych.

"Utracony sygnał demokracji" - dokument o zamknięciu mediów publicznych w Grecji

Międzynarodową premierę telewizyjną miał kilka dni temu film dokumentalny pt. "Utracony sygnał demokracji" (gr. "Το Χαμένο Σήμα της Δημοκρατίας", ang. "The Lost Signal of Democracy") w reżyserii Jorgosa Awjeropulosa. Film traktuje o decyzji rządu greckiego w sprawie zamknięcia mediów publicznych ERT i następstwach tej decyzji. Jak mówią producenci, nieprzypadkowo dokument ten rozpoczął swój "objazd" po Europie wraz z objęciem przez Ateny przewodnictwa w Radzie UE.

kadr z filmu
Kadr z filmu "Utracony sygnał demokracji"

8 stycznia niespełna 50-minuotwy materiał został pokazany przez belgijską i austriacką telewizję publiczną (RTBF i ORF), a w planach są także emisje m.in. w Finlandii, Australii, Szwajcarii, Francji, Irlandii, Danii i Hiszpanii. W Grecji w pierwszej kolejności dzieło to będzie wyświetlane w kinach.

Autorzy wspominają, że pierwotnie nie planowali kręcenia dokumentu. "Tak dla siebie" nagrali 9 minut materiału pod siedzibą Greckiej Radiofonii i Telewizji, gdzie spontanicznie gromadzili się ludzie, by zaprotestować przeciwko decyzji rządu. Dopiero później owe 9 minut rozrosło się do niemal godzinnego dokumentu, pokazującego czerwcowe wydarzenia w Atenach.

"Utracony sygnał demokracji" jest godnym uwagi dokumentem - zapisem wydarzeń, które już przeszły do najnowszej historii Grecji, a także historii mediów publicznych w Europie. Niemniej, pamiętać też należy, że stworzony został przez autorów, którzy nie kryją swojego stosunku do całej sprawy, a także stosunku do rządu premiera Samarasa. Ja osobiście traktuję go zatem bardziej jako interesującą wypowiedź publicystyczną, aniżeli film dokumentalny sensu stricto. Z tym zastrzeżeniem - polecam.

Siódma "miesięcznica" zamknięcia ERT

Właśnie mija siedem miesięcy od zamknięcia przez rząd premiera Antonisa Samarasa Greckiej Radiofonii i Telewizji (ERT). Z tej okazji byli pracownicy tej instytucji, którzy wciąż zajmują budynek nadawcy w Salonikach (z centralnego gmachu ERT przy Agia Paraskiewi w Atenach zostali "wykurzeni" 7 listopada 2013 roku) przygotowali okolicznościowy plakat:


"7 miesięcy czerni w ERT. Nie zastraszycie nas! Nasz głos się wzmaga!". Podpisano: Wolna Samorządna Radiofonia ERT3.

No cóż..., minister ds. mediów publicznych Pandelis Kapsis zapowiada, że wkrótce ruszy nowa regionalna telewizja publiczna z Salonik, a to oznacza, że do budynku ERT w stolicy Macedonii również będzie musiała wejść policja, gdyż dawni dziennikarzy ERT z pewnością nie ustąpią.

Zob. też artykuł ministra ds. greckich mediów publicznych o najbliższej przyszłości nadawcy.

niedziela, 12 stycznia 2014

Grecko-tureckie "spotkanie" na Morzu Trackim

Wczoraj około południa doszło do kilkuminutowego napięcia pomiędzy jednostkami greckiej i tureckiej straży przybrzeżnej. Miało ono miejsce w pobliżu niewielkiej skały Zurafa (Ζουράφα, inna nazwa: Λαδόξερα) na Morzu Trackim, około 6 mil morskich na wschód od wyspy Samotraka (Σαμοθράκη; na poniższej mapie oznaczonej literą "A").

Zurafa w pobliżu Samotraki
Przybliżony rejon zajścia (Google Maps)

W rejonie Zurafy znajdowały się greckie i tureckie kutry cywilne, a także towarzyszące im wojskowe patrolowce obu krajów i grecki helikopter straży przybrzeżnej z Aleksandrupolis. Strona grecka wezwała Turków do opuszczenia greckich wód terytorialnych; ci pozostali na pozycjach. W pewnym momencie dwie interweniujące jednostki wojskowe - grecka i turecka - znalazły się na tyle blisko siebie, że "niemal doszło między nimi do kontaktu" lub jak podają inne źródła "doszło do niewielkiego zderzenia obu patrolowców". Mimo dużego napięcia w końcu statki odpłynęły od siebie na bezpieczną odległość, a po pewnym czasie w rejon Zurafy powrócił spokój, gdyż wszystkie jednostki opuściły okolicę.

punkt Zurafa
Niewielkie kutry w pobliżu Zurafy (fot. panoramio.com)

Grecy wezwali Turków do odpłynięcia z okolic Zurafy, gdyż uznają ten rejon za swoje wody terytorialne. Tymczasem Turcja, jak twierdzą, korzystając m.in. z publikacji swych badaczy, którzy w 1997 roku umieścili Zurafę na liście "spornych wysp i skał morskich", tworząc "podstawy do kwestionowania ich przynależności", uznaje te obszary za "szare strefy" (γκρίζες ζώνες). Jak relacjonują greccy rybacy z Aleksandrupolis i Samotraki, ich tureccy "koledzy" nierzadko wpływają na greckie łowiska, eskortowani przez tureckie patrolowce. Lokalne greckie media informują, iż "w ostatnich dniach napięcie w tym regionie wzrosło".

grecki patrolowiec
Patrolowiec straży przybrzeżnej - tego typu jednostki towarzyszą kutrom w chwilach napięcia (fot. "Naftemboriki")
Źródła: "Naftemboriki", faros24, enkripto

Zob. też Czy Turcja wyeksportuje wewnętrzny kryzys do Grecji?

sobota, 11 stycznia 2014

Grecja - reaktywacja

Nowy rok przyniósł Grecji sporo dobrych wiadomości. Jeszcze niedawno kraj stał na skraju bankructwa, a dziś pozytywnie zaskakuje partnerów zewnętrznych. Władzom udało się zdusić gigantyczny deficyt i osiągnąć pierwotną nadwyżkę budżetową wcześniej, niż zakładały plany. Oprocentowanie obligacji 10-letnich spadło poniżej 8% z poziomu ponad 40%, notowanego w szczycie paniki związanej z możliwością opuszczenia przez Grecję strefy euro. Miniony sezon okazał się znakomity dla greckiego przemysłu turystycznego, a w bieżącym roku nie jest wykluczone pierwsze po sześciu latach recesji "odbicie" wartości PKB. Te i inne greckie sukcesy wylicza magazyn "The Economist" w najnowszym numerze.

Greece_recovery
Grecja staje na nogi (rys. "The Economist")

Największym problemem kraju, zdaniem autora magazynu, pozostaje niewydolna struktura państwa, wciąż paraliżowanego przez korupcję (jako anegdotę przy kawiarnianych dyskusjach przytacza się zeznania jednego z urzędników, który wyznał śledczym, że przyjął tyle łapówek, że nawet już nie jest w stanie ich zliczyć), a także sieć niejasnych powiązań polityczno-biznesowych, czy też demoralizujące zjawisko klientelizmu.

Zob. też O kondycji greckiej demokracji oraz Grecy o swojej ojczyźnie na koniec 2013 roku.

Podsumowując swój tekst, autor "The Economist" stwierdza, że obecnie najpoważniejsze ryzyko, mogące zachwiać kruchą grecką stabilizacją, stwarza już nie sfera gospodarki, a polityki - potencjalne wzmocnienie się "różnej maści neostalinistów i neonazistów". Skrupulatność brytyjskiego autora godna pochwały - w niektórych publikacjach bowiem "zapomina się" o tych pierwszych, sugerując, że jedynie ci drudzy stanowią określone zagrożenie w Grecji.

Zob. też Kampania wyborcza w Grecji rozpoczęta.

To lud Konstantynopola może obalić Erdogana

Greckie media obficie cytują dziś analizę amerykańskiego dziennika "The New York Times", według której proces odsunięcia od władzy premiera Turcji Recepa Tayyipa Erdogana może rozpocząć się w Konstantynopolu (Istambule). "Choć formalnie stolicą kraju jest Ankara, to tak naprawdę serce politycznego życia Turcji bije w Konstantynopolu. Erdogan walczy o polityczne przetrwanie przed marcowymi wyborami samorządowymi" - komentuje "NYT".

Zob. też Czy Turcja wyeksportuje wewnętrzny kryzys do Grecji?

Konstantynopol stanowi klucz do władzy w Turcji. -"W mieście tym można by zmieścić całą ludność kraju wielkości Austrii i wciąż byłoby miejsce dla mieszkańców paru innych państw" - mówi obrazowo szef waszyngtońskiego Turkish Research Program. Zwycięstwo w tym mieście otwiera drogę w wyścigu po władzę w całym kraju nie tylko dla osoby, która wygrywa wybory lokalne, lecz także dla ugrupowania, które ją wystawiło - ludność Konstantynopola stanowi bowiem niemal 20% populacji całej Turcji.  Na słuszność powyższej tezy wskazuje choćby przypadek kariery samego Erdogana i jego partii.

Konstantynopol (Istambuł)
Konstantynopol (Istambuł) (fot. "Kathimerini")

Według nowojorskiej gazety, nadzieje opozycji liczącej na upadek Erdogana związane są z osobą Mustafy Sarıgüla, który ma być kandydatem Republikańskiej Partii Ludowej (CHP) w wyborach burmistrza Konstantynopola i zmierzyć się w nich z reprezentantem Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), obecnym burmistrzem Kadirem Topbaşem. Póki co w sondażach "samorządowych" prowadzi Topbaş (w stosunku 52%:35%), jednak inne badania wskazują, że w skali całego kraju Sarıgül ustępuje popularnością jedynie Erdoganowi i prezydentowi Abdullahowi Gulowi.

"NYT" podaje, że większość analityków nie wróży na razie zwycięstwa Sarıgülowi, jednak zarazem zaznacza, iż wyborczy wyścig stopniowo się wyrównuje. Ewentualna utrata Konstantynopola oznaczałaby prawdziwą rewolucję na tureckiej scenie politycznej, przynajmniej jeśli chodzi o start Erdogana w sierpniowych wyborach prezydenckich i jego ambicje rządzenia Turcją aż do 2023 roku - stulecia istnienia nowoczesnej Turcji - podsumowuje "NYT".

Źródła: "NYT", "Kathimerini", in.gr

Krytyczne wydanie pierwszego dramatu miłosnego Kazantzakisa

W greckich księgarniach pojawiło się właśnie nowe wydanie pierwszego dramatu miłosnego Nikosa Kazantzakisa, zatytułowanego Dnieje (Ξημερώνει). Dzieło to napisał autor w 1906 roku, a rok później tekst wziął udział w konkursie dramatycznym Narodowego Uniwersytetu Ateńskiego.

Nowe wydanie miłosnego dramatu Nikosa Kazantzakisa
Dnieje Nikosa Kazantzakisa (fot. in.gr)

Jak piszą krytycy, w tekście utworu "wyraźnie czuć wpływy epoki, w której powstawało", jako że "główny jego wątek przywołuje w pamięci czytelnika Annę Kareninę Lwa Tołstoja". Nowe wydanie dramatu opatrzone zostało komentarzem, który po raz pierwszy sporządzony został na podstawie bezpośredniej analizy rękopisu dzieła przedłożonego do konkursu w 1907 roku, a obecnie przechowywanego w Bibliotece Narodowej.